piątek, 19 marca 2010
Panda i inne kwiatki
W Chinach na obiedzie: ja, Chincyki dwa i D.
Jemy zupkę. Z chleba odpadło mi ziarno. Ja do D. obok którego moje ziarno leży: To moje. E: Z zęba.
E. do D: Nie dostałeś zaproszenia na konferencję do [nazwa rodzinnego miasta Chincyka]? Byście do mnie przyjechali. O: A normalnie nas zaprosić nie możesz?
E. próbuje mi wytłumaczyć o jakim chłopaku mówi: Jeździ Corvettą, ma iPhona... O: To jego cechy charakterystyczne.
I GWÓŹDŹ PROGRAMU... E. kupiła chomika pandę. Cudo. Nazywa się, jak jeden z naszych profesorów, ale na blogu będzie funkcjonował, jako Panda. :-) E: Wybierałam go kilka godzin. Jednego dnia obejrzałam wszystkie, ale jakoś nie mogłam się zdecydować, niby Panda mi się podobał, ale nie byłam pewna. Ale następnego dnia po nią wróciłam. O: A on miał już nadzieję, że mu się upiecze i go nie kupisz.
czwartek, 18 marca 2010
Rysunek
W. na ćwiczeniach narysował samochód i przed jego maską 5 ludzików. Ja: Czy jednym z nich jestem ja? W: Tak. Ja: A reszta? W: To Żydzi.
wtorek, 16 marca 2010
Biedronka
Biedronka - pseudonim, jaki nadał jednej naszej znajomej J., jak zobaczył ją w czerwonej w czarne grochy spódnicy. Abyście zrozumieli kim jest Biedronka musicie wyobrazić sobie niebrzydką dziewczynę o świetnej figurze. Dziewczyna ma głos 6-latki, metrowe tipsy, a na sobie bardzo mało ubrań, ale za to dużo falbanek, kokardek, koronek, siateczek, cekinów, różu, panterki, futerek itd. Biedronka próbuje być przesłodka i sprawia jej przykrość wszystko. No i uważa S. za swoją przyjaciółkę.
Przylzała do mnie do akademika S. i sobie obgadujemy Biedronkę. S: Wiesz, co ona miała dziś na sobie? Ja: Co? S: Kozaki, grube rajstopy, na to szorty, bluzkę bombkę w srebne, błyszczące groszki i sportową bluzę z misiem.
S: Dzwoni do mnie Biedornka, jest po 22, ja się uczę, bo mam następnego dnia egzamin i mówię jej, że nie mogę rozmawiać, bo pewnie będę siedziała pół nocy, aby skończyć materiał, a ona smutnym głosem: "Nawet pół godzinki ze mną nie porozmawiasz?". No to rozmawiamy. Znaczy, ona mi opowiada, jaka jest biedna i nieszczęśliwa, bo ma słabe włosy. W pewnym momencie pyta, czy ja jej sucham. No to powiedziałam, że nie, bo gram w kulki i muszę się skupić, aby nie przegrać.
Ja: Pamiętasz, co ona miała na egzamin z uoopu? :D S: Wysyła mi link do allegro do jakiejś czerwonej koronki, która ma być bluzką. I jaj jej pytam, gdzie ona się w to ubierze. To mówi, że może na wieczór z tym swoim... Ja: I ona w tym na egzamin przyszła. :D
S: Wiesz dlaczego ona nie lubi X? Ja: A nie lubi jej? S: Nie, bo X. według Biedornki nie ma życiowych problemów. Ja: A one się znają w ogóle? S: No niebardzo, ale X. jest za ładna, aby mieć życiowe problemy, nie?
S: Żaliła mi się, że czwóra z medycyny sądowej jej popsuje średnią... Ja: Mi pięć z medycyny też zepsuje średnią. Same tróje, a tu pięć!
S: Mówi mi, że kupiła sobie odżywkę do włosów kręconych. I to nic, że ona ma proste... Ja: Może to do łonowych? S: Nie, po prostu była promocja i nie mogła się oprzeć, aby chociaż jednej nie kupić.
poniedziałek, 15 marca 2010
Wycieczka rowerowa
Jak wszystkim fankom W. wiadomo, Bóg umie jeździć na rowerze.
Ćwiczenia. W: Ile kilometrów jest do ciebie z Lublina? Ja: 98. W: Przyjechałbym kiedyś do ciebie rowerem. (...) Ja: Ile ty byś do mnie jechał? W: Z dwie i pół godziny. Ja: Bus jedzie godzinę czterdzieści...
O ja pierdolę! :D
niedziela, 14 marca 2010
|
Archiwum
Zakładki:
|