WPiA: Wydział Prawa i Absurdu
sobota, 28 stycznia 2012
Waga

A. stoi na wadze, J. zagląda na wskazywaną liczbę kilogramów. 

A: Schudłam 4 kilo.

J: To ile ty wcześniej ważyłaś?!

 

Aby wynagrodzić Wam milczenie na blogu, wstawiłam kilka zdjęć na fanpage'a. :-) 

poniedziałek, 23 stycznia 2012
Zostanę spawaczem

Rozmawiam z tatą o moich planach na życie (że doktorat, że aplikacja, że tato_daj_spokój_jaki_mąż_i_jakie_dzieci).

Ja: Albo zostanę spawaczem. Zatrudnisz mnie i dasz wysokie pobory?

Tato: Skoro płacę ci za to, że nic nie robisz, to tym bardziej będę, jak zostaniesz spawaczem. 

Ja: Jak to nie robię nic? Studiuję przecież.

Tato: Dobrze, że nie powiedziałaś, że się uczysz.

 

Przyszli nas zaprosić na wesele. Jest dramat, bo dziewczyna ma ze dwa lata mniej ode mnie. 

Ona: A ty kiedy?

Ja: Co ja kiedy?

Ona śmiejąc się: Kiedy wyjdziesz za mąż?

Ja: Jak znajdzie się bogaty kandydat do ręki księżniczki. (Po chwili do taty). Albo, jak zajdę w ciążę...

(...)

Mama plus ciasto, herbata, kawa i wino (nikt poza mną nie wykazał ochoty na radosne ubzdryngolenie jedną lampką), wypytywała o wszystkie ślubne bzdety, tato próbował mi przekazać telepatycznie, abym się zamknęła, bo moja mina wskazywała nieodpartą chęć psot, gdyż okazało się, że: oni oboje się uczą, utrzymują ich rodzice, u jego mieszkają i będą, ale ślub biorą, bo się kochają!

Ja zerkając na tatę, który dawał mi znaki dymne: ...dlatego ja czekam na bogatego męża, ale skoro to miłość jest najważniejsza.

 

Niedziela, godzina 23, kuchnia.

Tato: Co ty tu robisz?

Ja: Kanapkę z Alemette i ogórkiem.

Tato: A to?

Ja: A to druga kanapka z Alemette i ogórkiem.

Tato: Twoje szanse na bogatego męża właśnie drastycznie maleją. 

sobota, 21 stycznia 2012
Weterynaria

(Bracie Chincyka, nie czytaj tego, bo już nigdy się przy mnie nie odezwiesz...). :-)

 

Brat Chincyka o swoim koledze po medycynie: ...mówi, że ma teraz praktyki na weterynarii. 

Chincyk: Jak to?

Brat: No na pediatrii.

Oburzony wzrok Chincyka.

Brat: No co? Też nie powiedzą, co je boli. 

piątek, 20 stycznia 2012
Ksiądz

J. pracuje jako barman. Poszłam z Chincykiem do niego na piwo, było mało ludzi, bo pora obiadowa, więc siadł z nami przy stoliku. 

 

J. do mnie: Spytaj Chincyka, czy będzie ze mną chodzić?

Ja: J. pyta, czy będziesz z nim chodzić?

Chincuś się uśmiecha niepewnie.

Ja do J.: Jutro da ci odpowiedź, bo musi się zastanowić.

 

Ja: Jak już zostaliście parą, to ja wezmę brata Chincyka. To nic, że bez miłości, ale będą fajne Wigilie.

Chincyk: No chyba, że ktoś umrze, to wtedy są mniej fajne.

 

Chincyk: Mama by cię pokochała, bo ty jesteś religijny, co nie? Chodzisz do kościoła?

J: Nie, bo mi się tam nudzi. Ciągle to samo!

Ch: Ewangelie się zmieniają.

J: Ale co roku jest to samo. To już wolę na zakupy pójść.

Ch.: Co cztery lata. (I tłumaczy coś odnośnie roku liturgicznego).

J: Skąd ty to wiesz?!

Chincyk wzrusza ramionami i rzuca coś w rodzaju "po prostu wiem".

J: Aha, masz tatę księdza.

Chincyk do mnie bezgłośnie: Na bloga.

J: Co?!

My: Nic, nic.

J. wpatrując się we mnie: Co?! Spałaś z księdzem?! 

poniedziałek, 16 stycznia 2012
Poszukiwany nr 2

Rano. Młoda opowiada mi swój sen (no przecież to ważna część naszego dnia).

Młoda: (...) I ja z tym chłopakiem leżałam w kabriolecie na tylnym siedzeniu i patrzyłam w gwiazdy... Ciągle rozmawialiśmy, a te rozmowy były taki cudowne!

Ja: ...

Młoda: Czułam, że to jest mężczyzna, którego mogłabym pokochać. Wyjść za mąż. Urodzić syna...

Ja: To ja napiszę znowu notkę, może on się znajdzie.

Młoda plus spojrzenie "spierdalaj": To nie ma sensu, z tego nic by nie było, bo on mnie na tym tylnym siedzeniu nie zerżnął! 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 162

statystyka