WPiA: Wydział Prawa i Absurdu
wtorek, 31 stycznia 2012
Kradzież ziemi

Jeśli akurat macie sesję i dużo wolnego czasu, możecie go wykorzystać na coś pożytecznego i powiększyć rodzinę, kupując za 8,99zł kwiatka. 

Wiadomo, kwiatek zwany Romanem, musi mieć godne warunki bytowe, więc najpierw wynosząc go ze sklepu zdejmujecie z szyi swój szalik za 50zł, aby go chronić przed mrozem, aby w akademiku przypomnieć sobie o jego istnieniu po 3 dniach, akurat w dzień przed egzaminem.

 

Najpierw wywalacie Romana wraz z całą ziemią na panele, co by zbyt czysto nie było. Potem z zaskoczenia odkrywacie, że Wasz nowy chłopak zamiast korzeni ma ziemniaki, a ziemi z doniczki nie starczy do wypełnienia do zawczasu przygotowanej puszki po karmie dla psów (którą Młoda karmi koty), więc...

 

...jako że jest mróz, nakopanie ziemi pod akademikiem nie wchodzi w grę, należy więc uzbroić się w wiaderko i łopatkę, aby udać się w długą i niebezpieczną podróż... 

 

 

...na 3 piętro, gdzie dziko rosną rośliny. (Tak, to Młoda, można macać monitory).

 

 

Jak już napełnicie miskę (my w naszej zazwyczaj mieszamy sałatę ze śmietaną) z poczuciem dobrze spełnionej misji, robicie masę zdjęć, no bo przecież Wam się nie śpieszy, najwyżej znowu portierka dojdzie do wniosku, że coś z Wami nie tak (w naszym przypadku tak, jak zawsze, gdy ja z zakupów wracam z torebką, a Młoda z plecakiem turystycznym i dwudziestoma reklamówkami).

 

 

Następnie nie pozostaje Wam nic innego, jak wśród zachwytów kota (jak nie macie może być chomik, krowa lub przerażona zrobionym syfem mama) posadzić kwiatek, co by mógł w końcu w spokoju zdychać z niepodlewania. Ale przynajmniej w godnych warunkach. 

 

Jeśli Wam nadal za mało atrakcji, możecie odkryć również, że Roman to trzy oddzielne byty, więc kradniecie puszkę (recydywa normalnie), w której na schodach studenci przemianowali na popielniczkę, sklejacie połamaną doniczkę (ja osobiście byłam za tym, aby to najmniejsze posadzić w szklance) i z Romka wychodzi Rysio, Grażynka i Maciek.

 

Z akcji pt. "Młoda w piaskownicy" jest cudnej urody filmik, który ja chciałabym zamieścić bardzo, a Młoda z wrodzoną sobie nieśmiałością kwituje: "ale oni nie będą się śmieli...", więc go nie wstawiam, chyba że ładnie poprosicie i zapewnicie, że nawet, jak śmieszny nie będzie, to i tak będzie się śmiać.
Inaczej Młodej będzie przykro. 

 

20:23, pesymistyczne , Akademik
Link Komentarze (34) »
poniedziałek, 30 stycznia 2012
Podobieństwo

Młoda weszła na fejsa, patrzy na jakieś zdjęcie.

Młoda: Patrz, jaka podobna do mnie klientka! Nawet ma taki warkoczyk, jak ja!

Ja: Młoda, bo to jesteś ty.

Młoda: To nie jestem ja!

Ja: Tak, to jesteś ty.

Młoda: O kurwa, faktycznie.

 

Oglądamy film o niemowach.

Młoda: Ale będą mieli głośny seks. 

 

Poszukiwana, poszukiwany student I roku prawa wieczorowego na Uniwersytecie Wrocławskim. 

21:38, pesymistyczne , Akademik
Link Komentarze (6) »
sobota, 28 stycznia 2012
Waga

A. stoi na wadze, J. zagląda na wskazywaną liczbę kilogramów. 

A: Schudłam 4 kilo.

J: To ile ty wcześniej ważyłaś?!

 

Aby wynagrodzić Wam milczenie na blogu, wstawiłam kilka zdjęć na fanpage'a. :-) 

poniedziałek, 23 stycznia 2012
Zostanę spawaczem

Rozmawiam z tatą o moich planach na życie (że doktorat, że aplikacja, że tato_daj_spokój_jaki_mąż_i_jakie_dzieci).

Ja: Albo zostanę spawaczem. Zatrudnisz mnie i dasz wysokie pobory?

Tato: Skoro płacę ci za to, że nic nie robisz, to tym bardziej będę, jak zostaniesz spawaczem. 

Ja: Jak to nie robię nic? Studiuję przecież.

Tato: Dobrze, że nie powiedziałaś, że się uczysz.

 

Przyszli nas zaprosić na wesele. Jest dramat, bo dziewczyna ma ze dwa lata mniej ode mnie. 

Ona: A ty kiedy?

Ja: Co ja kiedy?

Ona śmiejąc się: Kiedy wyjdziesz za mąż?

Ja: Jak znajdzie się bogaty kandydat do ręki księżniczki. (Po chwili do taty). Albo, jak zajdę w ciążę...

(...)

Mama plus ciasto, herbata, kawa i wino (nikt poza mną nie wykazał ochoty na radosne ubzdryngolenie jedną lampką), wypytywała o wszystkie ślubne bzdety, tato próbował mi przekazać telepatycznie, abym się zamknęła, bo moja mina wskazywała nieodpartą chęć psot, gdyż okazało się, że: oni oboje się uczą, utrzymują ich rodzice, u jego mieszkają i będą, ale ślub biorą, bo się kochają!

Ja zerkając na tatę, który dawał mi znaki dymne: ...dlatego ja czekam na bogatego męża, ale skoro to miłość jest najważniejsza.

 

Niedziela, godzina 23, kuchnia.

Tato: Co ty tu robisz?

Ja: Kanapkę z Alemette i ogórkiem.

Tato: A to?

Ja: A to druga kanapka z Alemette i ogórkiem.

Tato: Twoje szanse na bogatego męża właśnie drastycznie maleją. 

sobota, 21 stycznia 2012
Weterynaria

(Bracie Chincyka, nie czytaj tego, bo już nigdy się przy mnie nie odezwiesz...). :-)

 

Brat Chincyka o swoim koledze po medycynie: ...mówi, że ma teraz praktyki na weterynarii. 

Chincyk: Jak to?

Brat: No na pediatrii.

Oburzony wzrok Chincyka.

Brat: No co? Też nie powiedzą, co je boli. 

 
1 , 2 , 3
statystyka