WPiA: Wydział Prawa i Absurdu
niedziela, 28 lutego 2010
Allegro

Chin(cycek) lov allegro. Allegro też ją lov, bo kupi torebkę za 150zł, a sprzeda za 400... :)

 

Obiad. Chincyk z nosem w laptopie.

Ja: Ty tak zawsze przy obiedzie?

O: Nie, tylko wtedy, gdy chce pokazać, jak źle jest wychowana.

 

Chincyk leży. Laptop leży na niej.

Chincyk z rozmarzeniem w głosie: Mogę tak cały dzień.

 

Chincyk: Jak byłam w Poznaniu, to widziałam siedzibę allegro. To kiedyś będzie moje.

 

Ja: Wiesz, że w Warszawie podobno jest taki kierunek, jak tolkienistyka?

Chincyk: Powinnaś tam studiować.

Ja: Nie, powinnam tam wykładać.

Chincyk: To tak, jak ja allegrologię.

 

00:03, pesymistyczne , Stancje
Link Komentarze (18) »
piątek, 26 lutego 2010
Mapka

Przed ćwiczeniami z prawa cywilnego.

 

Ja: Jak się nazywa pan, który naprawia suwaki?

Koleżanka P: Kaletnik.

Ja: A wie któraś, gdzie jakiś klatenik ma swój cech?

P: Wiesz, gdzie jest Lipowa? To na równoległej do niej.

Ja (przeczuwając katastrofę): Nie-e...

P: To boczna ulica Krakowskiego.

Ja: Wiem, gdzie jest Krakowskie. :)

P: Jak będziesz szła od Alej Racławiskich, to wchodzisz na Krakowskie i jest tam Lipowa, to w nią nie skręcasz, a wchodzisz w taką małą boczną uliczkę, która jest obok salonu Plusa, niedaleko Bramy.

Ja: Wiem, gdzie jest Brama...

P: ...i jak wchodzisz w tą uliczkę, to musisz jeszcze raz skręcić w lewo i od razu na rogu będzie taka stara brama i mały szyld...

Ja: Skąd ty to wiesz?

P: Przecież to prosto znaleźć. :)

Ja: Faktycznie...

P: I ten pan ci wymieni zamek, następnego dnia będziesz mogła odebrać.

Ja: I będę musiała po raz drugi znaleźć ten koniec świata?

P: Łatwo tam trafić.

Ja: Dzięki Bogu istanieją taksówki.


5 minut później koleżanka z grupy zaprasza mnie na herbatę.

Ja: Gdzie mieszkasz?

K(oleżanka): Na Alejach Racławiskich.

Ja: Wiem gdzie to!

S: Aleje się ciągną i ciągną...

Ja: Cicho.

K: Mieszkam przy Poniatowskiego.

Ja (sceptycznie): Gdzie to...?

K: No na przeciwko Sowińskiego.

Ja: ...?

S: Przecież mieszkasz przy Sowińskiego!

Ja: Być może. :)

S: Umiesz dojść do Stokrotki, to po ciebie wyjdę?

Ja: Było tak od razu. :)

 

Trafiłam szczęśliwie na herbatę. Wychodzę z bloku, w który wynajmuje mieszkanie koleżanka, widzę plac zabaw i...nie wiem, czy mam iść w prawo, czy w lewo.

 

Jakiś czas temu wychodzę z akademika i mam zamiar przejść z J. przez Park Akademicki. Prowadzi mnie obok kortów tenisowych na taką ścieżkę prawie leśną.

Ja: O, nie wiedziałam, że tu też jest skrót. Miasteczko Akademickie ma tyle tajemnic.

 

Św. Mikołaju, na Święta Wielkanocne poproszę o kompas i mapę Lublina. Albo psa przewodnika. A najlepiej o przystojnego szofera z własną furmanką.

 

PS. Narysowałam Wam mapkę. :) Przy sokolim wzroku byście coś może na niej dojrzeli, ale plik jest za duży i blox go nie chce, więc mapka wyląduje w śmietniku. Nie dziękujcie. :)

 

czwartek, 25 lutego 2010
Żyrafa też tygrys

11:42, pesymistyczne , Żyrafa
Link Komentarze (17) »
wtorek, 23 lutego 2010
Dieta

S. namówiła A. na przejście na dietę. A. natomiast kazała przejść na dietę i J., aby jej samej nie było smutno.

 

Rano w dzień imprezy, ale jeszcze na wydziale przed wykładem.

S.: Byłam własnie na zakupach.

Ja: I co kupiłaś?

S. otwiera torbę i wyjmuje: Brokuła, szpinak, seler, ogórek...

 

Stoimy nadal przed wykładem: ja, Chincyki dwa, A., S. i J.

A: Mamy dziś w diecie jedzenie samych zielonych warzyw. Pić u was też nie będziemy.

J: Ale przyniesiemy litrową butelkę wódki z wodą mineralną i będziemy udawać, że pijemy.

 

Jak powiedzieli, tak zrobili. Koledzy się popili, a oni całkowicie trzeźwi. Ma się te głowy, nie? ;-)


J. i S. na imprezie się złamali i normalnie jedli. A. się z nich śmiała.

J. je ciastko. A. patrzy na niego wymownie.

J: Przecież to ogórek, ty źle widzisz, tyle wódki już wypiłaś.


J. je kanapkę.

E. go poprosiła, aby z nią poszedł do sąsiadów pożyczyć krzesła.

Kolega: Idź, idź, spalisz tę kanapkę.

 

Koleżanka do A: S. w kuchni wpieprza czipsy.

A. krzyczy do S: Ty oszołomie, czipsy nie są zielone!

 

2 dni później na uczelni.

S: Przed chwilą dzwoniła do mnie A. oznajmić, że je bułkę i jest dzięki temu szczęśliwa.

20:20, pesymistyczne , Stancje
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 22 lutego 2010
Z imprezy u Chincyków

U E. i O. na stancji, tzn. w Chinach. :-)


Jednemu z kolegów coś się pomieszało i przyszedł godzinę przed imprezą. Byłyśmy jeszcze niepomalowane.

O: Po tym, jak nas zobaczyłeś niepomalowane, nic gorszego w życiu cię nie spotka.

 

Później.

Ten sam kolega opowiada o tym J: (...) Zobaczyłem dziś godzinę z życia kobiety.

J: Jak po raz pierwszy zobaczyłem Pesy bez makijażu, to później nic już nie było brzydkie.

 

Jedna z koleżanek przyszła pół godziny wcześniej. Kuferek z kosmetykami Chincyka stał w środku wejścia do pokoju.

Koleżanka: A to co?

Ja: Chincyk daje gościom to, co ma najlepszego. Ja zostaję na noc, reszta może wziąć sobie podarunek.

 

Chincyk opowiada mi, że jacyś jej koledzy w grupie myśleli, że ona tą imprezę będzie sponsorować. I kto nie wchodził, tego obserwowałyśmy, czy ma dla siebie alkohol. :D

Ja: Ma reklamówkę ze sobą?!

Chincyk: Hahahaha. Ma.

Ja: No, to wpuszczamy go.

(...)

Ja: On nie ma reklamówki!

Chincyk: Hahahaha! :D

Ja: Spoko, ma plecak.

 

U E. w pokoju jest wielki miś Stefan.

J. mu się przygląda (on kupił wielkiego misia A. na urodziny).

A. do J: Tak, tak, kupiłeś mi mniejszego. Ale nie przejmuj się.

 

Później. Dla odmiany druga część Chin, tzn. pokój O.

O. dostała też misia na urodziny: ode mnie, W. i kilku innych osób.

J. bierze jej miśka i biegnie do A: Ten jest mniejszy od Twojego!

 

J. opowiada dowcip. Skończył.

A: No mów dalej.

J. naburmuszony: To już koniec...

Kolega: Teraz mamy czas na interpretację.


Koleżanka S. robi straszne literówki na gg.

S. do mnie i A. mówi coś podekscytowana: I ten, tego, no wiecie, jak to się nazywa, yyy...yyy...no ten...

Ja: Możesz powtórzyć bez literówek?


Sąsiad z bloku na przeciwko podgląda dziewczyny, więc powiesiły one taką starą zasłonę (która przyniosła A. i J.) na barierce na balkonie.

Kolega R: Co to jest?

Ja już podpita: To są majtki O.

R. o wiele bardziej podpity: Serio?!

Ja: Tak. Widzisz, co potrafią zrobić majtki wyszczuplające z kobiety?

Chincyk: Ciesz się, że tu nie ma O., bo wyrzuciłaby cię przez balkon.

 

Ktoś przywiązał Chincykowi do ręki balon.

A: I jesteś prawie w Europie.

 

Ja do koleżanki, która zmieniła fryzurę: Ale ślicznie wyglądasz.

Chincyk: Tylko ze mną masz się puszczać, ją zostaw!

Ja: Ale to by było z miłości...


O. opowiada, jak jakiś kolega kazał jej coś zrobić na komputerze i ona się przestraszyła, bo komputer się nagle wyłączył.

Ja: Może to było "uruchom ponownie".

 

I w ogóle to było fajnie. :)

 

18:07, pesymistyczne , Stancje
Link Komentarze (14) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
statystyka