WPiA: Wydział Prawa i Absurdu
wtorek, 29 listopada 2011
Wiewiórka

Warszawskie Łazienki.

Ja na widok wiewiórki uciekającej na drzewo: Kocham wiewiórki!

K: Zoofil, zoofil, krzyczała wiewiórka, uciekając na drzewo. 

poniedziałek, 28 listopada 2011
#FormatM1

Piątek, Warszawa, mieszkanie ^Avdoti i ^Lancastera. Nie dość, że przygarnęli na noc mnie, to jeszcze ^PawłaOrzecha

(Podobno, co w Formacie M1, to w Formacie M1 zostaje, ale przecież ja mam bloga...).

 

Rozmawiając o zamiarach Orzecha, który chciał się napić dwoma piwami, powstał na blipie tag #Orzech_który świecący sukcesy tamtejszego wieczoru. 

 

Orzech: Nie lubię dużych cycków.

Ja: Ej!

Orzech: No co?

Ja: A, małe są proporcjonalne do ciebie.

 

Nie wzięłam ze sobą laptopa, a Lan siedział przy swoim komputerze, obok Avdoti leżał jej, Orzech przytulał się do swojego...

Ja: Czuję się samotna.

Orzech: Przecież masz raka.

 

Młoda, gdy zobaczyła Orzecha na zdjęciach, chciała, abym przywiozła go do Lublina, jako suwenir. Rozmawiam z nią przez telefon, po chwili oddałam słuchawkę Orzechowi.

Orzech po kilkunastu sekundach do słuchawki: Jesteś podobna do mojej byłej.

Oddaje mi telefon.

Młoda: Ale mi pojechał! Powiedz mu, że miał szansę na najlepszego loda w życiu, ale to zmarnował!

Ja: Miałeś szansę na najlepszego loda w życiu...

Orzech: Nadal mam, przecież sam sięgam. 

 

^Pastylka zamieściła na blipie wpis: "Kto wypina, temu wina." A ów weekend spędzała ze swoim chłopakiem...

Ja: O, w dupę trafił.

Orzech: To źle?

Ja: Jak z zaskoczenia...

Orzech: Mi się tam podobało.

Ja: Orzechu, nie zawsze, jak dziewczyna krzyczy, to znaczy, że jest jej dobrze.

Po chwili.

Orzech: Napiszę o tym Ylce.

Ja: Ale po co, skoro może przeczytać na blogu? 

 

Orzech opowiada nam w sposób ściśle naukowy o tym, jak dochodzi do zapłodnienia. Po wywodzie pełnym komórek plemnikowych, pochew, prąci i innej ejakulacji): A po dziewięciu miesiącach bocian przynosi dziecko.

Avdotia: To dzieci nie znajduje się w kapuście?

Orzech: To czarnych, bo bliżej ziemi. 

 

Lancaster po powrocie ze sklepu do mnie: Wolisz szarlotkę czy kremówkę?

Ja: Kremówkę.

Lancaster: To dobrze, to ja z Orzechem dostaniemy szarlotkę, a kremówek nie było. 

 

Avdotia wspomniała o trailerze porno, które ma fabułę i dialogi, Orzech miał go na dysku, więc włączył.

Lancaster zmierzając w stronę kuchni: Chcecie coś ciepłego? 

Orzech: Pytanie o coś ciepłego, gdy oglądamy porno, brzmi dziwnie. 

 

Orzech: Zaraz wam pokażę zabawnego penisa!

(I przewija ten film, przewija...).

Avdotia: Orzech, który zgubił zabawnego penisa.

(Znalazł. A tam taki malutki, nieproporcjonalny).

Orzech: Patrz, jaki zabawny!

Ja: Ty patrz, jaki kunszt aktorski u niej. Jak ona udaje, że się nim dławi. 

 

Lancaster (z powodu, którego nie pamiętam) zrobił smutną minę.

Orzech: Przytulić cię? Pogłaskać? Klęknąć? 

 

Orzech: Masz obowiązek mnie kochać!

Ja: Ty mnie też.

Orzech: Będę, tylko się bardziej wypnij. 

 

Orzech wstając: A pójdziesz ze mną do toalety, pocelować mi, jak będę sikał? 

 

Orzech: Czy tłum już lubi #orzech_który?

Ja: Tak, trzy osoby. I wszystkie są w tym pokoju. 

14:27, pesymistyczne , Stancje
Link Komentarze (13) »
sobota, 26 listopada 2011
Herbata z rumem

Na herbacie u A. i J. z Chincykiem. 

Chincyk opowiada o swoich współlokatorkach, które się nie myją.

Chincyk: I one tak pachną... I przedtem i potem!

 

Opowiada, opowiada, A. płacze ze śmiechu, J. słucha uważnie. 

J. do A: Jak tak słucham o nich... To masz konkurencje!

A: Boję się.

Chincyk dalej nakręcona: Jedna ma straszne problemy z trądzikiem.

J: Zaklepuję tę z trądzikiem!

 

Chincyk nadal opowiada.

J. wyrwany z zamyślenia: Tak myślę o ludziach, którzy żyją jak chwasty...

 

I nadal opowiada, tym razem o tym, że jej tato ma dużą wadę wzroku, a u kobiet zwraca uwagę tylko na nogi.

J: A ciebie poznaje?

Chincyk potwierdza.

J: Czyli masz dobre nogi!

 

A: Ja to bym chciała mieć bliźnięta. Stasia i Nel.

Chincyk: A były bliźnięta u ciebie w rodzinie?

A: W dalszej były. Ale u J. nie. Ale ja sobie postanowiłam, więc muszę mieć!

Chincyk: To słodkie, jak mówisz o J., jako o przyszłym ojcu twoich dzieci.

A. szeptem: Bo gdzie ja ładniejszego znajdę?

 

Chincyk do J: Jak myślisz, ile dziewczyn się za tobą ogląda na ulicy?

J: Dziewięć i pół.

Chincyk: Pół?

J: To pół to zez.

11:42, pesymistyczne , Stancje
Link Komentarze (14) »
czwartek, 24 listopada 2011
Czerwone usta

Rozmawiam z mamą, która opowiada mi, że spotkała ostatnio moją koleżankę z podstawówki.

Mama: Szła z dzieckiem w wózku. Ma już z dwa lata.

Ja: Chłopiec czy dziewczynka?

Mama: Nie wiem.

Wchodzący do pokoju tato: Jak miało pomalowane na czerwono usta, to dziewczynka.

 

Siedzi Szymon, mama go karmi, jego mama poszła w pizdu, mój tato go zagaduje, ja udaję, że to dziecko nie istnieje. 

Ja: Wy to byście chyba chcieli mieć już wnuka?

Mama: Jakbyś zaszła w ciążę, to bym się cieszyła.

Ja: Ja nie.

Tato: Pomoglibyśmy ci przecież.

Ja: Na mnie nie liczcie.

Mama: Patrz, jak fajnie mieć takie dziecko w domu.

Ja do taty: Tato, do dzieła.

Mama: Mam na myśli twoje dziecko.

Szymon: A ja mam buty. (Rzekło dziecko, zrzucając pomidora z kanapki na jasny dywan).

 

PS. Oczywiście, że nadal klikamy w reklamy. :-) 

środa, 23 listopada 2011
Źródła wody w organizmie

Młoda przegląda forum swojego roku pod kątem pytań na poprawę kolokwium.

Młoda: Źródła wody w organizmie... Jakiś debil pod spodem napisał, że Nałęczowianka, Cisowianka, Żywiec Zdrój... Ja tak napiszę na kolokwium!

Ja: (czytam książkę).

Młoda: Widziałaś tę reklamę? (Szuka). O, jest! (Puszcza i śpiewa, oczywiście, skacząc przy słowach "A pić się chce, a pić się chce, a pić się chce").

Ja: (czytam książkę).

Młoda: W ogóle to tato chce sprzedać Filipa, bo mówi, że pali 10 litrów! Ja mu mówię, że to jakby sprzedał połowę mnie!

Ja mrucząc pod nosem, czytając: Schudniesz.

Młoda bierze wodę mineralną, nabiera w usta i mnie opluwa.

Ja zerkam na nią spokojnie.

Młoda zaczynając znów skakać: "A pić się chce, a pić się chce, a pić się chce!"

 

(A teraz klikamy w reklamy po prawej. We wszystkie trzy i się cieszymy, że mam na flek od Louboutina). :-)

10:43, pesymistyczne , Akademik
Link Komentarze (13) »
 
1 , 2 , 3 , 4
statystyka