WPiA: Wydział Prawa i Absurdu
środa, 30 grudnia 2009
Trzej mężczyźni z Galicji

Do W. i Cz. przyjechał na sylwestra kumpel S., który studiuje Daleko.
W zasadzie to przyjechał na dwa dni przed sylwestrem i zrobiliśmy sobie małe party.

 

Ja i W.

W: S. to poważny człowiek, więc się zachowuj. Najlepiej w ogóle się nie odzywaj.

(...)

W: I jak pójdziesz do akademika, to się ubierz ładnie.

Ja: Nie mam zamiaru się przebierać.

Po minucie zaczaiłam...

Ja: Że niby BRZYDKO jestem ubrana?!

W: (radość w ślepiach).

 

W. zrobił sobie obiadek, wstawił brudne nacznia do zlewu...

Ja: Dobrze, że jutro G. wraca, to pozmywa.

 

Dzwonek do drzwi, więc jako żem u siebie, otwieram. S. ma wielki plecak.

W: Oto człowiek z domem na plecach.

 

W: Jakbyście się czuli, jakby był na imprezie jakiś murzyn?

S: Jak to jak? Zajebiście. Jak pan.

 

Cz. robi nam zdjęcie. Patrzy na nie.

Cz: Źle na nim wyszedłem.

 

Ja do S: Będziesz czytał mojego bloga?

S: Nie.

 

Leci Lady Gaga czy coś w tym ambitnym klimacie.

S. śpiewa sobie pod nosem. Po chwili.

S: Heavy metal króluje w mym sercu.

 

S. podchodzi do W: Gwiazdy to nic przy tobie.

 

Siedzimy w stanie wskazującym na upojenie alkoholowe, słuchamy muzyki, otworzyłam sobie parasolkę i śpiewam pod nosem. Skończyła się piosenka, to i złożyłam parasolkę.

W: Przestało padać?

 

 

A na koniec pooglądajcie sobie. S. nam pokazał. Ale była radość w domu. :-)

 

 

 

Udanego Sylwestra. :-)

 

 

20:55, pesymistyczne , Stancje
Link Komentarze (10) »
Pylę

Ubrana byłam tego dnia w sweterek, który cudnie pylił. I przyszedł On. I siadł o mnie. W swej ciemnej marynarce... Która po buzi na dzień dobry i zajęciu miejsca obok mnie...stała się podobna do mojego sweterka. :-)

W: Kurwa, co za cholera?! Zdejmij ze mnie ten sweter!

I tak za każdym razem, jak mnie macnął. Ale było śmiesznie.

Pytał też każdej osoby z grupy, która wchodziła, czy ma to coś z H&M do odpylania. Dziwnym trafem nikt nie nosi tego przy sobie. :-)

W: Siedzisz dziś pół metra ode mnie!

Ja: (zranione spojrzenie).

I ten kłaczek, który przeleciał mu akurat obok nosa. :D

 

Wchodzi kolega... A w ręce niesie...szklankę.

Ja: Hm... Skąd masz na wydziale szklankę?

Kolega: Z domu.

Ja do W: To jest człowiek, który może mieć to coś do odpylania przy sobie.

 

13:25, pesymistyczne , Wydział
Link Komentarze (13) »
poniedziałek, 28 grudnia 2009
Obalanie

U koleżanek O. i E. na stancji.

W. (coś tam gada): Starosta (pokazuje na siebie) i wicestarościna (na mnie).

E: Obalenie nastąpiło?

Ja: Tak. Zebraliśmy podpisy za obaleniem starościny. Podpisałam się ja i W.

E: Czyli jest to wola większości.

Ja: Tak. Większość kwalifikowana. :D

 

Smsuję z D. W niedzielę. Ale nie tą, a tamtą. Albo którąś tam.

Ja: Pan powiedział: dzień święty święcić.

D: Pan powiedział: byłem spragniony...a napoiliście mnie.

(I kilka smsów w takowym stylu...).

Ja: Pan powiedział: ja dłużej z nimi nie wytrzymam. I nastał czas nowej Trójcy Świętej. W. już nazywa się Bogiem ku oburzeniu plebsu.

 

Kiedyś, bardzo kiedyś. Klub.

Ja do kolegi Zajkosia, który dostarcza nam wiele radości: Oto Bóg Ojciec (pokazując na W.)...

Zajkoś: Przecież wiesz, że nie lubię takich żartów.

I D. mnie szturchnął łokciem. I weź tu się powstrzymaj i nie śmiej... :-)

 

Babskie problemy

Koleżanka: (...) Mam schizę odnośnie mojego podbrzusza, jak mnie coś boli, to mi się wydaje, że to dziwny ból i w ogóle drzewo mi w macicy rośnie.

Ja: O, mam podobnie. Jak mi się okres spóźnia 1 dzień to jestem pewna, że już w ciąży jestem, bo mnie zapłodniła deska klozetowa. :D

11:12, pesymistyczne , Wirtualnie
Link Komentarze (30) »
niedziela, 27 grudnia 2009
Wyprowadzka

Mam tyle szkiców pozapissywanych, że do końca roku będę to starocie publikować. :-)

 

Rzecz owa działa się jakiś miesiąc temu...

Moja cioteczna, starsza siostra właśnie kończy remont w swoim mieszkaniu.

 

Na obiedzie niedzielnym.

Ja: Kiedy się wyprowadzasz?

Siostra: Już powoli, ale tak na stałe to po sylwestrze.

Ja: Dopiero?

Siostra (ze wzrokiem wlepionym w swoją mamę, moją ciocię): Muszę wolno, bo niektórzy cierpią.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
statystyka