WPiA: Wydział Prawa i Absurdu
czwartek, 31 marca 2011
Groźby

W bloku, w którym A. i J. wynajmują stancję, zamknęli zsyp. Tak słowem wstępu.

 

A. i J. byli na spacerze i wstąpili do mnie. Coś się sprzeczają pół żartem pół serio.

J. do A: Nie dyskutuj, bo będziesz wracała na piechotę do domu!

Ja: A później pilnowała zsypu.

17:22, pesymistyczne , Akademik
Link Komentarze (7) »
środa, 30 marca 2011
Mój człowiek

Praktyki. Pani sędzia wysłała mnie do pokoju nr X, abym coś tam pomogła. W owym pokoju pracują trzy kobiety i jeden mężczyzna i owemu mężczyźnie (nazwijmy go R.) przypadł zaszczyt pracowania ze mną.

Na dobry początek przeszliśmy na "ty".

R: Pamiętaj, to jest bardzo odpowiedzialne zadanie, tu nie można nic kreślić, więc pisz powoli i wyraźnie...

Ja: Nakręcaj mnie dalej, to na pewno się nie pomylę.

R: Nie możesz, bo będziemy mieć kłopoty.

Ja: Chyba ty.

R: Podobasz mi się.

Ja: W sekretariacie wydziału panie mówiły, że tobie się wszystkie praktykantki podobają.

R: Cholera, a chciałem dobrze zacząć tę znajomość.

 

R: Muszę iść skserować te akta. (Wymowne spojrzenie na mnie).

Ja: Ja tu nie przyszłam, aby kserować, zapomnij.

R: Proooszę.

Ja: Nie.

R: Dlaczego nie chcesz mi pomóc?

Ja: Cicho, bo się pomylę przy wpisywaniu i będziesz miał kłopoty.

R: Dziku ty.

I w tym momencie go pokochałam.

 

R. mi się przygląda. Tak, mojemu dekoltowi.

Ja: Czy też uważasz, że noszenie tog w czasie rozprawy jest głupie?

R: Zdecydowanie. Kobiety mają takie dobre argumenty i na sali sądowej one nic nie znaczą.

Ja: Masz rację, spory merytoryczne są przereklamowane.

R: Otóż to!

 

R: Palisz?

Ja: Nie.

R: To źle, bo myślałem, że razem wyjdziemy na papieroska przed sąd.

Ja: Na papieroska możemy, ale ja nie palę.

 

Skończyłam wypisywać bardzo ważne rzeczy, mówię o tym R.

R: I co, idziesz sobie?

Ja: A ile będę tu siedziała, jest już po 12.

R: Ja tu siedzę do 15.

J: Ale tobie płacą.

R: Nie nazwałbym tego płaceniem.

Ja: Będziesz za mną tęsknił?

R: Pewnie.

Ja: Ja za tobą nie.

R: Wrócisz, bo powiem twojej sędzi, że przydałaby mi się twoja pomoc.

Ja: Dzięki.

 

Trzy dni później. Pani sędzia wyszła z gabinetu, ja sobie czytam akta, do pokoju wchodzi R.

R: O, nikogo nie ma.

Ja: Jak to nikogo?!

R: Sędzi nie ma.

Ja: Ale ja jestem.

R: Człowiek zaczyna się od magistra, ty jesteś studentką.

Ja: Następnym razem specjalnie zrobię kilka błędów przy wpisywaniu danych.

R: A ja cię polubiłem.

 

wtorek, 29 marca 2011
Dobry sposób na poprawę humoru

Rozmawiam z Dune. Coś tam mu marudzę.

Dune: Zrób sobie dobrze, zjedz pół kilko czekolady i będzie Ci lepiej.

Ja: E tam, na mnie chyba nie zadziała.

Dune: Próbowałaś? Są takie dobre czekolady...

 

23:10, pesymistyczne , Wirtualnie
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 28 marca 2011
Kolega od kremów

Dawno, dawno temu, czyli jakieś 3 miesiące temu, Młoda chciała poderwać swojego starostę, więc zaprosiła go wraz z kolegą na wódkę do naszego pokoju. Kolega ponoć miał być piękny, więc przypadła mi rola zabawiania go, za co ją opierdoliłam, bo nie dość, że poczułam się jak panienka do towarzystwa, to jeszcze mi za to nie płacili. ;-)

Kolega, a i owszem, okazał się wcale niebrzydki i niegłupi. Jednak...

Kolega patrząc na biurko z wielką radością: Która z was używa kremu Clinique'a?!

Ja: Yyy... Ja.

Kolega: Boże, to najcudowniejszy krem na świecie!

Młoda na mnie, ja na Młodą.

Ja: Owszem, jest świetny...

I tu kolega zaczął półgodzinny monolog na temat składu chemicznego mojego kremu, potem gładko przechodząc do porównywania go z innymi dostępnymi na rynku.
Młoda wraz ze starostą się dyskretnie zmyła ("wódka się kończy, więc pójdziemy do sklepu"), ja sobie posłuchałam dzielnie o kremach, balsamach, perfumach i generalnie zostałam nową, najlepszą przyjaciółką "kolegi od kremów".

 

Dzisiejszego wieczoru Młoda napisała do mnie sms'a, abym zaniosła jej indeks staroście, który mieszka dwa piętra niżej. No to poszłam. W dresiku, bez stanika, niepomalowana...

W pokoju był mój najlepszy kolega.

Kolega po entuzjastycznym powitaniu: Masz poddrażnioną skórę na policzku! Ja ci dam dobry krem, chcesz?

Szybko uciekałam. :-)

21:53, pesymistyczne , Akademik
Link Komentarze (17) »
niedziela, 27 marca 2011
Co za bąk

Rozmawiam z Mantisem o kocu Młodej, który zawaliliśmy oliwką i który przez to strasznie śmierdzi. Miałam go uprać, ale naiwnie wierzę, że Młoda nic nie poczuje. W końcu Mantis doszedł do wniosku, że założy bloga z TAKIMI naszymi rozmowami, na co ja odpowiedziałam, że przecież na moim mogę je zamieszczać. No bo co to za konkurencja, kurcze blade!

Mantis: w sumie i tak piszesz już o masturbacji i seksie :P

Ja: I oliwce. Mam kiepskich czytelników, nikt nie podłapał tematu. Tylko nie wyskakuj z tekstem, że jaki blog, tacy czytelnicy. :D

Mantis: nie muszę, bo widocznie sama wiesz :D

Ja: Nie, jesteś po prostu przewidywalny. Zawsze piękny, zabawny, błyskotliwy i dobry w łóżku. Co za nuda.

Mantis: raz na jakiś czas z zaskoczenia puszczę bąka :D

21:58, pesymistyczne , Wirtualnie
Link Komentarze (15) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
statystyka