WPiA: Wydział Prawa i Absurdu
piątek, 30 kwietnia 2010
Inne mózgi

A. wstawiła na facebooka zdjęcie z J., na którym oboje mają ciemne dżinsy i czarne bluzki.

Komentarze:

J: Mamy takie same ubranie!

A: Dobrze, że mózgi mamy inne.

21:16, pesymistyczne , Wirtualnie
Link Komentarze (14) »
wtorek, 27 kwietnia 2010
Plany na sesję

Dzwoni do mnie J., że zaraz będzie u mnie w akademiku, bo chce pożyczyć do skserowania książkę od cywilnego.

 

W akademiku.

Ja: Po co kserujesz książkę?

J. (poważnym tonem): Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z faktu, że zbliża się sesja.

Ja: (zaskoczona).

J: Coś ty! Podpadłem ćwiczeniowcy i kazał mi przygotować zastaw, więc skseruję ten rozdział sobie.

Ja: To skseruj całość, będziesz miał na egzamin.

J: Po co? Skseruję we wrześniu.

 

J: Plan minimm to konstytucyjne termin i karne zerówka. Plan maksimum to jeszcze administracyjne w terminie. Plan cud nad Wisłą to cała zdana sesja.

 

Znów dzwoni do mnie J.

(Gadka szmatka).

J: Oddam ci jutro książkę.

Ja: Po co mi już ta ksiażka?

Słyszę A.: Przecież i tak się nie będzie jeszcze uczyć.

J. w śmiech.

A: Planowo cywila zdajemy we wrześniu! Zrobimy jakiś skrypcik dla potomnych i zostaniemy sławni!

J. podniecony: No! No! Podzielimy się materiałem, ja rezerwuję rodzinne!

A: Ja ogólne, a W. zrobi rzeczowe. A Pesy...

J: Będzie nam robić kanapki i chodzić do sklepu po piwo.

Ja: Umowa stoi. :)

 

20:58, pesymistyczne , Akademik
Link Komentarze (13) »
poniedziałek, 26 kwietnia 2010
S. i zwierzątka

Miałam tego dnia nocować u S. Przylazła do mnie do akademika i od tematu mojej współlokatorki, która studiuję weterynarię, doszłyśmy do zwierząt.

 

1. Rypki.

S: [imię jej brata], jak wyjechał na studia, to kazał mi opiekować się rybkami. No to je karmiłam, ale nie chciało mi się wymieniać im wody. Brat wraca po iluś tam tygodniach, a te ryby od mocznika zmutowały. Jedna miała większe oko od reszty ciała. (I się śmieje, jak durna).

 

2. Żółf.

S: Jak rybki pozdychały, to [imię jej brata] kupił sobie żółwia wodnego. Temu już wymieniałam wodę... I myłam akurat akwarium, a tacie kazałam wsadzić go do jakiegoś pojemniczka z wodą, to ten nalał całą wannę. Ciepłej, aby żółwiowi zimno nie było. I żółw się ugotował.

 

3. Rzaba.

S: Złapałam kiedyś żabę i wsadziłam ją do wody. Nie pomyślałam, że to może być lądową i wzięła i się utopiła.

 

4 i 5. Szczur i myszy.

S. po którejś tam wizycie zauważyła, że pod biurkiem mojej współlokatorki stoi klatka ze szczurem.

S: Aaaa...! On nas zje!

Ja: (mina pt. "ja pierdolę").

S: Jak mi kiedyś [imię jej byłego chłopaka] pokazał w zoologicznym  mysz, to się rozpłakałam.

 

6. i 7. Wiewiurka i kret.

Idziemy sobie. Przy akademiku na trawniku zobaczyłam wiewiórkę.

Ja: Jaka śliczna!

S: U nas to się strzela z wiatrówki do wiewiórek.

Ja: ?!

S: Kiedyś [imię brata] strzelił, ale jej nie zabił, tylko postrzelił i szkoda mu było, aby się nie męczyła, więc przyjebał jej gracką.

Ja: Morderca!!! Jak można tak walnąć, aby zabić zwierze?!

S: Też nie rozumiałam, do chwili, aż nie zajebałam kreta w ogródku.

 

8. Pies.

Przed domem S.

Ja patrząc na psa: Co robisz z psami, morderczynio zwierząt?

S: Psy to ja lubię. Na obiad. :D

niedziela, 25 kwietnia 2010
Tunel czasoprzestrzenny

Ja do Chincyka: Skąd masz tę bliznę na brodzie?

Chincyk: Jak byłam mała, wierzyłam, że jak skoczę na główkę do wiadra, to tam się tunel czasoprzestrzenny otworzy. Nie odtworzył się.

sobota, 24 kwietnia 2010
Wsiądź do tej windy, babo!

Bohaterowie: Ja, W., G. (współlokatorka W.) i koleżanka S.

Miejsce akcji: Wydział.

 

Akcja: Chcemy pojechać windą gdzieś wysoko.

Winda przyjeżdża, ja, W., G. wsiadamy, a S. coś tam gada, pisząc sms-a.

W. do S: Sądzę, że będzie nam się lepiej jechało, jak wsiądziesz do windy.

13:25, pesymistyczne , Wydział
Link Komentarze (8) »
 
1 , 2 , 3
statystyka