WPiA: Wydział Prawa i Absurdu
wtorek, 31 maja 2011
W kolejce

Stoję z Młodą w kolejce w sklepie. Przed nami stoi chłopak, który studiuje prawo rok wyżej. Niekoniecznie się lubimy (chyba Wam nawet opowiem dlaczego). Na taśmie leżą jego zakupy w tym, na samym końcu, Agora. Ona ma na ostatniej stronie komiks.

Młoda do mnie szeptem: Patrz! Patrz, jaka kicha!

Ja: Ale co?

Młoda: On komiksy kupuje!

Wzięłam tę gazetę w dłoń i jej pokazuję stronę tytułową.

Młoda: Aha, no to jednak nie kicha.

I w tym momencie do sklepu weszło kolejnych dwóch z roku wyżej. Przywitali się ze mną.

Młoda: Oni są braćmi?

Ja: Nie, to przyjaciele, ale upodobnili się do siebie. Z nami też tak będzie. Mi jeszcze urosną cycki, tobie wyrośnie mózg.

Młoda: Mam mózg!

Ja: Nie kłam, to nieładnie.

Młoda: Sama sobie niesiesz do akademika wodę mineralną!

Ja: :(

Młoda: No dobra, zaniosę ci, nie smuć się.

niedziela, 29 maja 2011
U Młodej, cz. druga

Siedzę na huśtawce, piję kawę, jem najlepsze ciasto i rozmawiam(y) (bo Młoda się wtrąca) z Ttk.

Młoda zabrała mi telefon.

Młoda: Weź ją ode mnie.

Ttk: Nie chcę.

Młoda: Ja też nie chcę.

Ttk: To po co ją przywoziłaś?

Młoda: Sama przyjechała pociągiem.

To wylałam na Młodą odrobinę kawy. Na rozporek. Młoda zabrała mi kubek i mi wylała na cycki, więc ja końcówkę chlusnęłam na nią. I na huśtawkę.

Po 10 minutach przeznaczonych na śmiech i radosne wyzwiska szlaufem polewałyśmy poduszki z huśtawki.

Ja: Młoda, zróbmy to.

Zrozumiała. Po chwili byłam cała mokra, a ona uciekła.

Wyjmuję telefon z kieszni. Spływa z niego woda.

Młoda: E, mocno się nie zamoczył.

 

Przebieram się. Woła mnie mama Młodej.

Ja wchodząc do sypialni rodziców M.: Troszkę się pobawiłam z Młodą.

Mama M.: Właśnie widzę. Chodź, zobacz, jak kociaki śpią ślicznie.

Ja: A mogę się do pani przytulić?

Mama M.: Ja cię bardzo lubię, cieszę się, że tu jesteś, ale czułości zostawmy na później.

11:53, pesymistyczne , Młoda wieś
Link Komentarze (13) »
środa, 25 maja 2011
U Młodej

Jutro znów jadę do Młodej na weekend, a nie opublikowałam jeszcze wszystkich dialogów z poprzedniego mojego pobytu.
Bardzo długa notka na niezbyt długą przerwę w blogowaniu. 

 

Przy obiedzie, na którym byli znajomi rodziców Młodej.

Pan: Nigdy nie byłem w Lublinie. Co tam jest ładnego?

Ja: My.

Młoda: Chyba ty.

 

Pan do Młodej: I jak ci idzie na studiach?

Młoda: Wspaniale, nie miałam żadnej poprawki (kopnęła mnie pod stołem), nie opuszczam zajęć, dużo się uczę, bardzo podoba mi się kierunek, w akademiku jest spokojnie.

 

Młoda ma pięć gęsi, chociaż ona twierdzi, że to łabędzie.

Jedna siadła w kałuży, druga na nią, przycisnęła jej dziób do wody i obie strasznie skrzeczały.

Ja: Młoda! Młoda! Ta gęś topi drugą!

Młoda patrząc na mnie z politowaniem: Ona jej nie topi.

Spojrzała na mnie wymownie.

Ja: Aaaaa... Ostro!

Młoda walnęła się dłonią w czoło i poszła.

 

Inni znajomi rodziców Młodej.

Przy śniadaniu.

Ja do tego faceta: U mnie w rodzinnej miejscowości jest bardzo podobny ksiądz do pana.

Jego żona była zaskoczona. :-)

 

Później znowu przyjechali na wieczornego grilla. Młoda myła akurat samochód, on podszedł i coś zagadał.

Młoda: Ja lubię samochody.

On: A ja piwo.

Ja: A ja mężczyzn.

 

Odchodząc, krzyknął: I mówcie mi po imieniu!

Ja do Młodej szeptem: Do księdza?!

 

Ja, Młoda, Olaf. Jedziemy na mecz. Wiecie, wieś gra przeciwko drugiej wsi.

Olaf: Nie wziąłem pały z domu.

Ja: Umiesz zostawić w domu penisa?

Olaf: Tak, bo jakbym nosił go zawsze ze sobą, to bym wszystkich pozabijał.

 

Wieczór. Na stole na dworze stoją trzy butelki wódki. Obok stolika jest basen. Pusty.

Ja  huśtając się: Jak tak patrzę na te butelki, to wiem, że dzisiaj się utopię w tym basenie, w którym nie ma wody.

 

Dwie butelki później.

Młoda płaczliwie: A mogę dziś z tobą spać w pokoju?

Ja: Młoda, to twój pokój.

Młoda: Ale mogę?!

Ja: Możesz.

Młoda: DZIĘKUJĘ!

 

Jeszcze później Młoda przypomniała sobie, że musi zamknąć samochód na noc, więc zamknęła. To nic, że zapomniała zasunąć szyby.

 

Następnego dnia rekonstruowałyśmy wieczór.

Młoda dzwoni do Olafa: Mógłbyś nam opowiedzieć naszą ostatnią godzinę?

...

Młoda: Ona nie da rady się ruszyć ani odezwać. 

...

Młoda: Przecież byłam trzeźwa! Tylko nie pamiętam wszystkiego.

Skończyła rozmawiać.

Ja: Jak przyszłaś do pokoju, to mówiłaś mi coś o jakiś zaręczynach.

Młoda podejrzliwie: Jakich zaręczynach?

Ja: Obawiam się, że mogłaś oświadczyć się Piotrkowi.

Młoda: Kurwa, stąd ten ból w kolanach. Musiałam przed nim klęknąć!

(...)

Młoda próbując zrekonstruować noc: Pamiętam, że... Coś mi powiedziałaś.

Ja: Ale co?

Młoda: Nie pamiętam.

(...)

Młoda pisząc z P. na gg: On twierdzi, że mu się nie oświadczyłam.

Ja nadal leżąc, jak zwłoki na łóżku: No to ja nie wiem co pamiętam.

Młoda: Może to ty się oświadczyłaś Mantisowi przez telefon?

Ja: Młoda, ja pamiętam naszą rozmowę.

I obie wybuchnęłyśmy śmiechem.

 

Każdego dnia były rozgrywane mecze w siatkówkę. Starsza siostra Młodej jakoś nie specjalnie lubi grać, ale zostawała zmuszana przez tatę.

Pan tato: Madzia! Madzia, odbierz!

Madzia stojąc na środku boiska: Jaka Madzia?! Przecież ja nie będę biegła do tej piłki!

 

Piłka zawisła na podwiniętej siatce.

Pan tato: Piłka w powietrzu, więc gramy nadal. Madzia, przygotuj się, podbiję ją!

To Madzia z drugiego końca boiska łaskawie podeszła majestatycznie do siatki.

 

Przy śniadaniu.

Magda: Dlaczego ja nie mam cycków?

Ja: Niektórzy mają cycki, niektórzy mózg...

Młoda patrząc na siostrę: A niektórzy nic.

 

Jadąc do Młodej nie wzięłam sportowych ubrań, bo ich nie mam, więc chodziłam w Młodej koszulkach, Młodej adidasach, Młodej bluzach.

Ja wpychając stopy do adidasów (bo były tak zawiązane, że rozwiązać się ich nie dało): Nie ogarniam tych adidasów.

Młoda: Sapiesz, jakby cię bolało. I chodzisz w nich, jak jakaś kaczka.

Ja idąc: Coś mnie dziwnie uwiera.

To Młoda przede mną kucnęła i mi poprawiła buciki.

 

Młoda robi ciasto.

Ja: W czym ci pomóc?

Młoda: W tym, co wychodzi ci najlepiej.

Ja: To ja sobie posiedzę i będę ładnie wyglądała.

Młoda: O nic więcej nie śmiałabym cię prosić.

 

Młoda: Może zjemy jajecznicę na śniadanie.

Ja: Dobrze.

Młoda zaczęła wyjmować potrzebne produkty z lodówki.

Ja: Patrz, jak masz ze mną cudownie. Ty wymyślisz, ja zaakceptuję, ty wyknasz.

 

Młoda: Słuchaj! Słuchaj! Słuchaj!

I dyszy, próbując uspokoić oddech.

Ja: No ja cię słucham, ale ty nic do mnie nie mówisz.

 

Młoda ma trzy kozy. Jedna mnie bardzo pokochała i ciągle się do mnie przytulała, co trochę bolało, bo durne zwierze nie ogarnia, że rogi się trochę nie nadają do tulenia.

Stoję, podeszła do mnie koza i mnie dzióbnęła w tyłek.

Ja: Młoda, ona mnie w dupę popycha!

Młoda: Swój swojego zawsze znajdzie. 

 

09:17, pesymistyczne , Młoda wieś
Link Komentarze (9) »
wtorek, 24 maja 2011
Sto fajerek

Rozmawiam z Dune przez telefon. 

Ja: Jestem głupia.

Dune: Nie mów tak! Nie jesteś głupia.

Ja: Oj tam, oj tam.

Dune: Jesteś głupia, że tak mówisz.

 

POWAŻNY temat.

Ja: Ale jesteś pewien?

Dune: No co to za pytanie?

Ja: Nie chciałabym, aby cię potem bolało...

Dune coś mruczy.

Ja: Np. ręka z powodu zbyt częstej masturbacji.

 

Skaleczył się w palec.

Dune: Krwawię!

Ja mimochodem: Ja też.

 

Ja: Mam zamiar we wtorek wygrać 18 milionów w lotto.

Dune: To ja też zagram i ty nie wygrasz.

Ja: Dzięki.

Dune: Byłabyś ze mną, jakbym wygrał te 18 milionów?

Ja: Byłabym.

Dune: Tak się tylko upewniałem. 

13:40, pesymistyczne , Telefonicznie
Link Komentarze (11) »
poniedziałek, 23 maja 2011
Prawdy życiowe

Po wczorajszej rozmowie z barmanem mogę przedstawić Wam następujące wnioski:

1. Legenda głosi, że ktoś wyszedł z baru po jednym piwie.

2. Legenda też głosi, że seks wcale nie jest w życiu najważniejszy.

3. Anal to nie zdrada.

4. Cytrynówka to nie wódka.

5. Drinki to nie alkohol.

6. Tylko inteligentne kobiety się masturbują.

7. To Bóg stworzył darmowe rozmowy w Play.

 

Poza tym, pewien mężczyzna przy pierwszym kieliszku wódki kochał swoją dziewczynę. Po siódmym uwierzył swoim kolegom, że jednak ona nie jest jego warta. Po dwunastym zadzwonił do niej, aby powiedzieć, że jest miłością jego życia. Po pół godziny przyjechała do niego i odcholowała do domu. Koledzy zgodnie doszli do wniosku, że jednak to dobra kobieta jest, bo oni muszą wracać taksówką, bo na nogach to nie dadzą rady. 

 
1 , 2 , 3 , 4
statystyka