WPiA: Wydział Prawa i Absurdu
środa, 30 czerwca 2010
Część 2: Cipki są weselsze

Party urodzinowe J.

Zaproszonych zostało 46 osób, potwierdziło ponad 30, przyszło ok. 20.

 

Chincyk miała zorganizować tort. Kupiła w rodzinnym mieście, był piękny, cudny i wspaniały, ale jakiś buc, wychodząc z busa ją popchnął i tort wylądował na chodniku.

Mimo że było po 19, w Plazie dostałyśmy tort. Z takim kakao na wierzchu.

O północy A. przyniosła ze świeczkami. J. dmuchnął...i całe kakao było na A.

A: No pojebało cię!

I przytuła się do niego. Jego koszula plus kakao = jest zajebiście.

J. do Chincyka: Za rok kup z galaretką.

 

(Fanki W., nie czytajcie tego).

(Dz)iewczyna Boga, tzn. Maryja jest z Lublina.

Dz. W. patrząc na jednego z chłopaków: Do jakiego liceum chodziłeś?

Chłopak zaskoczony.

Dz. W.: Skądś cię znam, ale nie wiem skąd.

Ja: Może znasz go... Bo jesteśmy razem na roku?

 

(Fanki W., czytajcie i radujcie się).

W. i jego dziołcha doszli do wniosku, że są już za długo razem i najwyższy czas to skończyć.

Jakiś chłopak zwracając się do niej, użył jej pełnego imienia.

Dz. W: Jesteś jedyny, który tak do mnie mówi.

[Mina W.]

Ja do W: Też kiedyś byłeś jedyny.

 

Chincyk zachowywała się skandalicznie i bawiła się najlepiej z nas wszystkich. :D

Chincyk: Zaraz mnie stąd wyrzucą.

S: Spoko, jeszcze jedzeniem nie rzucają.

 

Brat cioteczny (nie kuzyn!) J. studiuje medycynę i chce zostać psychiatrą: Może ja wystawię ci diagnozę.

 

Chincyk nałożyła hełm J.

Brat cioteczny J. chce ją w niego puknąć: Puknę cię.

W: Oj chciałbyś ją puknąć.

 

Jak na każdej imprezie ostatnio królowało "Dosko" i "Radom jazda".

J. się drze i tańczy.

Kolega: Nie jesteśmy za głośno?

J: Jesteśmy.

I drze się dalej.

 

Jeden z chłopaków chciał być fajny, ale niekoniecznie mu to wychodziło.

Patrzy na ścianę, na której wisi plakat naszego wydziału.

On: WPiA... Wydział Prawa i Administracji. Jestem dobry w skrótach.

J: Rządzisz.

 

J. przymierza kurtkę wojskową, którą od nas dostał i resztę munduru. A. wpadła do pokoju, płacząc ze śmiechu, bo "jaka ta kurtka brzydka". Ten buc z dialogu wyżej polazł do niego na korytarz i mu dogryza. Spojrzałam na A. i Chincyka, ze zgrozą szepnęłam "jakim prawem on mu jedzie"? I polazłam do nich...

Ja do buca: Ja rozumiem, że A. lub ja jedziemy J. Ale ty? Kim ty jesteś?!

Trochę się kłócimy.

Buc patrząc na ubranego całkowicie J: No prawie wyglądasz, jak mężczyzna.

Ja: Tobie nawet mundur nie pomoże!

 

J. z W. mówią do siebie miło.

J: Kutasie!

W: Cipo!

J. zdowolony: Cipki są weselsze!

 

Impreza skończyła się zaraz po tym, jak sąsiadce z piętra niżej nie spodobało się, jak A. śpiewała o 4 rano na balkonie. Policja, na szczęście, była wyrozumiała. :-)

20:00, pesymistyczne , Stancje
Link Komentarze (18) »
poniedziałek, 28 czerwca 2010
Część 1: Urodzinowa niespodzianka

Dzień przed urodzinami J. A. z J. poszli na imprezę do kogoś tam. Jako że jesteśmy cwane bestie ukartowaliśmy podstęp. Przed 24 wtargnęłam z W. do nich na stancję, a A. wyciągnęła J. szybciej z imprezy.

A. napisała mi smsa, że są niedaleko bloku. Schowałam się z W. do łazienki. On siedział na kiblu, ja na wannie.

W: Jak miałem 7 lat i byłem na obozie, to starsi kolesie zamykali mnie w szafie i kazali mi śpiewać.

Myślałam, że się zejszczę. :D

 

Po niespodziewanym "sto lat" i szczęściu J.

J: Jakbym wszedł do kibla i byście tam byli, to bym się ze strachu zesrał!

W: Od tego właśnie jest kibel.

 

J. z W. grają w czołgi na pegazusie.

W. odwraca się do mnie: Wiesz, jak wkurwić J?

I strzela w orła, którego chronią.

J: No kurwa mać, W!

 

Weszłam na fejsa J. i napisałam z jego konta: Składajcie mi życzenia. J. się trochę wkurzył...

Ja: Ty mi w poniedziałek też powypisywałeś jakieś głupoty.

W: Co ci napisał?

Ja: Zobacz sobie, to to, co bez kropek.

W: No tak. Wkurwiają mnie już te twoje kropki.


A tak w ogóle to J. nosi w portfelu na szczęście wycięty z gazety...nekrolog.

20:40, pesymistyczne , Stancje
Link Komentarze (6) »
niedziela, 27 czerwca 2010
Jesteśmy brzydcy?

S. wstawiła na fejsbuka zdjęcia z koncertu. Marudzimy z A. pod niektórymi z nich, aby je wykasowała, bo brzydko wyszłyśmy.

S: Nie wyszyłyśmy brzydko! My tak po prostu wyglądamy!

Ja: Usuń, bo Cię wywalimy ze znajomków!

S. dzwoni do mnie: Boże, z wami się nie da żyć!

 

Wstawiła też zdjęcie J. z tłuczkiem do mięsa stojącego przy otwartej lodówce.

Podpis zdjęcia: J. reperuje lodówkę.

Ja: Niech w podobny sposób twarz sobie nareperuje.

14:44, pesymistyczne , Wirtualnie
Link Komentarze (15) »
piątek, 25 czerwca 2010
Pewien narząd

U dziewczyny W.


J. próbuje wcisnąć się na sofę obok W.

W: Nie zmieścisz się.

J: Zmieszczę, mam idealne wymiary 90/60/90. 90 długość, 60 obwód.

W: Milimetrów.

J: No! (I próbuje zaprezentować na palcach, po chwili robi głupią minę).

Ja: Tak, to jest 9 centymetrów.

 

Siedzą tak ściśnięci.

Dziewczyna siedząca obok W: Twoja kość mi się wbija.

Ja: To nie kość.

Znajomki

Ja, A., J. i S. mieliśmy iść na koncert Kayah i razem z nią zaśpiwać "Kiedyś byłam różą", ale padał deszcz. Przyszłam na stancję do J. i A., a S. powiedziała, że pitu pitu i nie przyjechała.

Za karę wyrzuciliśmy ją ze znajomków na nk.

 

Dzwonimy, chcąc ją o tym poinformować. Nie odbiera.

J: Może to zauważyła i już nie żyje?

 

Na nk mam o wiele więcej znajomków, niż na fejsbuku.

Napisałam na fb: Tutaj też będę miała 735 znajomków!

J: Miałabyś 736, gdyby nie S.

10:31, pesymistyczne , Wirtualnie
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4
statystyka