WPiA: Wydział Prawa i Absurdu
niedziela, 29 lipca 2012
Ping pong

Jako że w mojej głowie pojawiają się dziwne myśli odnośnie tego, że chyba powinnam zacząć czytać handel do odroczenia, Olimpiada podoba mi się niezwykle. Nawet ping pong wydaje mi się moim nowym ulubionym sportem. Tak więc... Oglądam. 

Śliczny Kurzajewski z jakąś kobietą w cudnej, cytrynowej marynarce zapowiadają występ Polaka w ping pongu. Idę po kakao do kuchni, wracam, a przy stole dwa Chińczyki.  

Ja do taty: Gdzie ten Polak?

Tato: Ten w czerwonej koszulce.

Ja: Rdzenny mieszkaniec naszej Ojczyzny.

Tato: Czepiasz się. Najważniejsze, że wygrał.

Po chwili zaczynam się śmiać.

Tato: ???

Ja: Bo ten drugi to Brazylijczyk! 

 

Wygrał, więc w sumie się wzruszyłam.

I z telewizji pada zdanie: W drugiej turze zmierzy się z Hiszpanem... Czanczanczan.*

To się popłakałam ze śmiechu.

 

*pesymistyczna próbka języka chińskiego 

czwartek, 26 lipca 2012
Na nową drogę życia

Postanowiłam wrócić do pisania bloga. Aby zbytnio nie przyszaleć na początku, krótko króciuteńko... 

 

Egzamin. U pani dr hab., która również pyta, odpowiada bratanek profesora.

Podchodzi kolega do mnie, A. i S. i pyta, czy odpowiadający już wyszedł z gabinetu.

S.: Nie.

Kolega: Walczy!

S.: Chyba pani doktor, aby nie stracić pracy. 

 

...a nie pisałam, bo byłam głupia.
Ale kocham nadal mocno! Siebie i swoje blogaski wszelakie.  

14:31, pesymistyczne , Wydział
Link Komentarze (10) »
statystyka