WPiA: Wydział Prawa i Absurdu
sobota, 27 sierpnia 2011
Idę sobie nie umrzeć

Mama od kilku dni wspomina o tym, że powinnam spakować się już do szpitala, do którego idę w poniedziałek.
Najwyraźniej też doszła do wniosku, że jestem upośledzona i sama sobie z tym nie poradzę.

 

Kilka dni temu zrobiła mi przegląd piżam.

Mama oglądając śliczną koszulkę nocną: Masz jakieś bez koronek?

Ja nie odrywając wzroku od laptopa: W drugiej szafce.

Mama po chwili: A bez Kłapoucha, żabki, w której masz na pewno tyłek na wierzchu, Kubusia Puchatka...?

Ja: A co jest złego w Kłapouchym?!

Mama: Masz 22 lata, możesz kupić sobie jakąś NORMALNĄ piżamę.

Ja: Mam 22 lata i mogę się SAMA spakować. 

Jako grzeczne dziecko, zaapatrzona w pieniądze od mamusi, poszłam na zakupy szpitalowe. Kupiłam kosmetyki w wersjach mini, dwie najbrzydsze piżamy, jakie tylko znalazłam i duże lody w gałkach. Mama była zachwycona.

 

Mama w napływie nagłej paniki: Dziecko, masz mydelniczkę?!

Ja: Nie.

Mama: BYŁO KUPIĆ!

Ja: Mam żel pod prysznic. 

Mama: Aha.

 

Mama: No to ja pojadę z tobą.

Ja: Ale po co? To tylko 3-4 dni.

Mama: Będzie ci smutno samej w szpitalu.

Ja: Mamo, ja mam już dyżury odwiedzin, aby za dużo osób na raz nie było.

Mama po chwil ciszy: I tak pojadę!

Ja: I będziesz się nudzić.

Mama dramatycznie: Będę czuwać przy swoim dziecku!

 

Mama: Ola, poodkurzaj.

Ja: Mamo, to ostatni weekend mojego życia, a ty chcesz mnie unieszczęśliwić?! 

 

Babcia: Byłaś u spowiedzi?

 

Ja: Tato, weź coś wykombinuj, aby mama ze mną nie jechała.

Tato: Niech jedzie.

Ja: Prooooszęęęęę.

Tato: Jak nie pojedzie to wiesz, jak będzie przeżywać i co ja w domu będę z nią miał?

Ja: Dzięki, tato. 

 

Babcia numer dwa: Przyjedź w sobotę, to się pożegnamy.

 

A ja im wszystkim zrobię niespodziankę i nie umrę.
Do napisania kiedyś tam. Tęsknić mi tu za mną. Można też lamentować, wyznawać miłość i deklarować chęć sfinansowania zakupu Q7 dla Młodej. 

piątek, 26 sierpnia 2011
Słodkości

Rozmawiam z Arczim przez telefon.

 

Arczi: Gdy zobaczyłem pierwszy raz twoje zdjęcie, to doszedłem do wniosku, że ryj jakoś zaakceptuję.

 

Arczi: Chciałbym, abyś tu do mnie przyjechała...

Ja sobie wzdycham ładnie.

Arczi: ...i aby zepsuła się winda, a ty byś musiała wchodzić na to czwarte piętro z buta.

 

Ja: Moi rodzice nie wiedzieli przed porodem, jakiej będę płci.

Arczi: Moi też.

Ja: Twoi to nadal nie wiedzą.

 

Rozmawiając o mamie jednej ze znajomych.

Arczi: Skąd ja to znam.

Ja: I ja.

Arczi: No właśnie. Skąd ty znasz moją matkę?!

 

Coś o tym, że chciałabym mieć owieczkę, którą, oczywiście, ma mi kupić on.

Arczi: Po co ci owca?

Ja: Do przytulania i kochania.

Arczi: I może jeszcze miałbym ją zabierać do siebie do domu, jakbym wyjeżdżał?

Ja: No tak.

Arczi: I niby po co mi ona?

Ja: Też do kochania. We wszystkie dziurki.  

 

Ja: Obiad mi dziś śmierdział.

Arczi: Bo nie sra się w talerz. 

 

I tu. I tu też piszę. (Koniec reklamy). 

17:19, pesymistyczne , Telefonicznie
Link Komentarze (11) »
czwartek, 25 sierpnia 2011
Miki i dzieciaki

Druga tura kolonii. Młoda polubiła się z opiekunem innej grupy - Mikim. 

 

Rozmawiam z Młodą przez telefon, obok słyszę męski głos.

Ja: Kto to?

Młoda: Miki.

Ja: Kto to Miki?

Młoda: Miki, porozmawiaj z mamą.

Miki: Dzień dobry, proszę pani.

Ja: Cześć, Miki. Ładny jesteś?

Miki zaskoczony: Yyy... Taki sobie.

Ja: To wyślij mi zdjęcie, bo nie wiem, czy możesz się zadawać z Młodą.

Miki: Yyy, no dobrze.

Młoda: Miki, oddychaj, to nie jest moja prawdziwa mama!

 

Młoda: Siedzimy sobie z Mikim, położyłam mu nogę na jego nogach, a on w pewnym momencie taki przestraszony mówi: "Patrzę na nogę, a mi się same palce ruszają! Dopiero po chwili zorientowałem się, ze to twoja stopa!" 

 

Drą się dzieci.

Ja: Weź je wyłącz.

Młoda krzyczy: Przełącznie się na wibracje, bo matkę mi wkurwiacie!

 

Słyszę jakieś dzieciaki pytające się, czy mogą iść do sklepu.

Młoda: Tak, idźcie. (Po chwili).  Idźcie wy wszystkie w pizdu. 

20:03, pesymistyczne , Telefonicznie
Link Komentarze (11) »
środa, 24 sierpnia 2011
Młoda plus Dune równa się

Młoda nie lubi Dune'a, bo kiedyś jej powiedział, że ma głos psychopatki. Od tamtej pory ona nazywa go Gówniarzem, a on ją ciągle pozdrawia, czym ją wkur... denerwuje.

Dune: Pozdrów Młodą.

Ja: Gówniarz cię pozdrawia.

Młoda: Niech on mnie tak ciągle nie pozdrawia, a w końcu przyjedzie, to się ruchniemy!

Ja: Przecież on ci się nie podobał.

Młoda: Torba na łeb i ku chwale ojczyzny!

 

Później.

Młoda: Ciekawe, czy ma dużego.

Ja: Nie wiem.

Młoda: Ile wy się znacie?

Ja: Prawie dwa lata.

Młoda: I NIE WIESZ?!

Ja: ...

Młoda: Musi mieć dużego. Duże są fajniejsze. Dlatego mam dużą dupę i dwa duże cycki. W ogóle wszystko mam duże.

Ja: Tylko mózgu nie.

Młoda: Jeszcze mi powiedz, że mam głos psychopatki!

Ja: I nikt cię nie bzyka.

Młoda: Jak ja cie czasami nienawidzę. 

16:17, pesymistyczne , Młoda wieś
Link Komentarze (7) »
wtorek, 23 sierpnia 2011
Geniusz zebrany

Z pobytu u Młodej, część pierwsza dialogów wybranych (mam jeszcze ich zapisanych jakieś 150, więc do końca roku powinnam się rozprawić z przeszłością).

 

Piotrek zdejmując adidasa, bo coś go uwierało: Co ja mam w tym bucie?

Ja: Stopę.

 

Olaf: Nie piję wódki, kupię sobie piwo.

Ja: Dlaczego?

Olaf: Bo prowadzę. 

 

Młodej szczur grzebał strasznie w trocinach, gdy próbowałyśmy zasnąć.

Ja: Co ten debil robi? Przemeblowanie?

Młoda: "Dom nie do poznania", kurwa mać.

 

Karola: Będziecie moimi modelkami, bo chcę porobić wam zdjęcia!

Ja: A zrobisz ze mnie w fotoszopie fajną dupcie? 

Młoda: A ze mnie to ze dwie modelki zrobisz.

K: Przecież ładnie wyszłaś, jak ci ostatnio zdjęcia robiłam.

Młoda: Taaa... Jak bardzo ładny poduszkowiec.  

 

Środek nocy, siedzę z Młodą, Karolą i Piotrkiem na tarasie. K. boi się iść sama do łazienki.

Młoda: Tak, kurwa, bo Olaf z tasakiem za kominkiem na ciebie czeka!

Poszła. Dzwoni.

Młoda: Czy ją pojebało? Ten kibel jej przecież nie wciągnie.

 

Rozmawiamy o morderstwach w okolicy. O niewyjaśnionych mordestwach, hyhy.

Karola: A ta dziewczyna była młoda?

Ja: To były trzy dziewczyny.

Chwila ciszy, patrzę na nią przeżywającą tę informację.

Karola: Nie patrz tak na mnie, bo zaczynam się bać. 

 

Zachciało nam się grilla. W deszcz. To Młoda rozpala, bo Piotrek nie ogarnia tej kuwety. 
Dymi, dymi i dymi.

Młoda: Cała wieś będzie zadumiona, ale my grilla będziemy mieli. I chuj! 

 

O biszkopcie, który robiła dla mnie Młoda, a potem skakały po nim koty, więc ciasto troszkę nie wyszło.

Tato Młodej: A co robiła Ola?

Młoda: Jak zawsze. Wyglądała.

Ja: Mi przynajmniej wyszło.

 

Dzwoni Dune. Odbiera Młoda.

Dune do Młodej: Skąd masz taki głos?

Młoda śmiejąc się, spadła z krzesła i się rozpłakała. Po 2 minutach śmiechu Młodej z pytania zadanego przez Dune, mojego ze śmiechu Młodej, Duna z ogólnej szczęśliwości.

Dune: No to cześć. Dzięki za poprawienie mi humoru.

I się rozłączył.

 

Wy też możecie podziękować, a nawet poprawić humor mi. Mnie. Hę? 

19:58, pesymistyczne , Młoda wieś
Link Komentarze (12) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
statystyka