WPiA: Wydział Prawa i Absurdu
wtorek, 28 września 2010
Koniec z nimi

W. i J. byli parą. Tak. Byli.

 

J. do W: Zrywam z tobą! Nie kocham cię już!

A: Ej, czemu?

J: Bo zdrady się nie wybacza!

A: Z kim cię zdradził?!

J: On mnie z nikim, to ja go przewaliłem.

A: Yyy? Tłumacz się!

J: Oj, nie znasz.

poniedziałek, 27 września 2010
Na zdrowie!

Na imprezie urodzinowej A.


K. - przydupas S. baaardzo się napił.

Ktoś pyta S., czy on tak może przy niej.

S: A niech chla, ja mam telefon, pieniądze na taksówkę, klucze na jego stancję, co on mnie obchodzi? To nie ja będę jutro zdychać.

niedziela, 26 września 2010
13

Poszłam z A., koleżanką P. i N. do sklepu po zakupy alkoholowe.


Przy owocach i warzywach.
Jest tam taka waga, na której trzeba nacisnąc odpowiedni numerek, co by naklejka z ceną wyskoczyła. Obok wisi rozpiska pt. jaki numerek, to jaka roślinka.

Biorę cytrynę, kładę na wagę, patrzę na rozpiskę. Napisane: 13-cytryna. Klikam 1, co by zaraz 3 przycisnąć, a mi od razu po naciśnięciu 1 wypluwa naklejkę z pomidorami.

Próbuję drugi raz. Trzeci. Czwarty. Naklejki naklejam wszędzie wokoło.

Dziewczyny zanoszą się śmiechem.

Ja do P: No spróbuj!

P. też nie wychodzi. Ani N. Ani A.

Pani ze sklepu: Pomóc w czymś?

Ja: Tu nam nie chce 13 wskoczyć.

Pani: Bo panie nie umieją ważyć.

P: A co tu umieć trzeba?

I pani podchodzi. I klika w klawisz z nr 13.

Bo tam były numerki na klawiszach, no ale przecież blondynki nie zauważyły.

piątek, 24 września 2010
Znamy się?!

Na roku mamy takiego specyficznego kolegę, który uważa, że wszystko mu się w życiu należy i każdy powienien mu usługiwać. Na potrzeby notki nazwiemy go Nowak.

 

Dzwoni do mnie S. (którą namaściłam na vicestarościnę) i opowiada, że była w dziekanacie i Nowakowi brakuje 2pkt. do zaliczenia roku.

S: Daj mi do niego numer, to zadzwonię, bo wiem, że nie znosisz z nim gadać.

Dobre dziecko z tej S.

 

Dzwoni po kilku godzinach.

S: Dzwonię do niego, a on odrzucał połączenia. I napisał sms'a, czy się znamy. No kurwa, ja nie mam kasy na koncie, a darmowe rozmowy, to znowu dzwonię, a on znowu odrzuca. To doładowałam konto i napisałam mu, kim jestem i o tym nieszczęsnych punktach i że ma się zgłosić do dziekanatu.

 

Następnego dnia Nowak puścił mi sygnał.

Dzwonię do S.

Ja: Nowak puścił mi sygnał. Chyba myśli, że oddzwonię.

S: Mi też puszczał, to pomyślałam, że to taka zabawa i odpuściłam mu, to zadzwonił.

Ja: I porozmawialiście sobie?

S: A weź, dzwoni i mówi "byłem na trzech monografach, to mi nie starczy?" [Monografy są najmniej punktowane].

Ja: I co?

S: I sobie milczymy, kurwa. Pomyślałam tylko, że to będzie dobra rozmowa.

Ja: Z nim każda jest dobra.

S: Powiedziałam mu, że powinien pójść do dziekanatu, albo zadzwonić, a nie tracić kasę na rozmowę ze mną. To ten znowu gada, że był na trzech monografach. To powtórzyłam, żeby zadzwonił do dziekanatu, ale do niego chyba nie dotarło.

17:54, pesymistyczne , Telefonicznie
Link Komentarze (17) »
czwartek, 23 września 2010
Sikanie do morza

Pijemy sobie radośnie po zdaniu cywilnego. Temat zszedł na opowieści wakacyjne, dokładnie rozsądne picie nad wodą.

Koleżanka P: Mój znajomy się utopił [ileś tam] lat temu.

Wszyscy: miny współczujące.

P: Poszedł pijany wysikać się do morza i nikt nie zauważył, co się stało.

Ja: Sika taki do morza, a potem ludzie się w tym kąpią!

W: Kurwa, Pesy, chłopak się utopił, a ty o sikaniu.

 

Faktycznie.

17:41, pesymistyczne , Stancje
Link Komentarze (10) »
 
1 , 2 , 3 , 4
statystyka