WPiA: Wydział Prawa i Absurdu
wtorek, 27 września 2011
Wyznania

Dzwoni do mnie Arczi.

Arczi: I czego do mnie znowu dzwonisz?

 

U Ml'ki z komci, nawiązując do naszej radosnej rozmowy.

Ja cytując słowa A.: Jesteś pipa, cipa i kurwa głupia.

Arczi: Jak mniemam autor tego cytatu, który nam przybliżyłaś, użył "kurwa" jako przecinka:D

 

On pijany, ja śpiąca.

Ja: Tęsknię...

Arczi: Kurwa, jak ta latarnia mocno świeci!

(...)

Arczi: Bardzo za tobą tęsknię.

Ja: Ja...

Arczi: Ja pierdolę, te chodniki są takie krzywe! 

 

Ja: Musisz mnie ogrzać słowem.

Arczi: Kocyk.

Ja: Bez przesady, bo się spocę. 

23:24, pesymistyczne , Telefonicznie
Link Komentarze (7) »
niedziela, 25 września 2011
Rysunki na ciele

Robiłam kreskę na powiece, Młoda obserwowała w skupieniu.

Ja: Teraz mnie nie szturchaj, bo ma być równo.

No to mnie szturchnęła.

Ja: Cho, naryzuję ci coś na czole.

To przyszła, a ja jej machnęłam penisa.

Ja: To jest sposób na to, aby ludzie ci się w cycki nie patrzyli. Wystarczy mieć na czole kutasa.

 

Na kolonii dzieci narysowały Młodej na dekolcie markerem uśmiechy.

I trochę przypał, bo nie chciały się zmyć, więc sobie tak trochę pochodziła (że z tydzień).  

12:07, pesymistyczne , Młoda wieś
Link Komentarze (7) »
czwartek, 22 września 2011
Plany na dobry początek nowego roku akademickiego

1. Nowy Ford Focus.

Ja: No dobra, dorzucę się. W portfelu mam z 50zł. 

Młoda: Ale wyobraź sobie jaką bym ci sesję zdjęciową na tym fuksjowym Filipie zrobiła. Ty, oczywiście, nago.

Ja: No to może pójdziemy do salonu w tym celu?

Młoda: Już widzę miny sprzedawców. Gorzej, jak nie będzie takiego fuksjowego.

Ja: To nam sprowadzą. Hyhy. Chcą panie kupić? Nie, popatrzeć.  

Młoda: Ale wtedy to pojeździć by nam dali na bank.

Ja: Posadziłoby się sprzedawcę z tyłu i kazało siedzieć cicho.

Młoda naśladując mój ton wypowiedzi: Druga klasa nie wtrąca się do rozmów pierwszej klasy! A po pół godziny spytałabyś się go, czy przypadkiem nie ma banana, bo zgłodniałaś. 

 

2. Spowodowanie (dyplomatyczne, rzecz jasna), aby nowe współlokatorki po miesiącu same się od nas wyprowadziły.

Młoda: Mogę głośno robić kupę.

Ja: A ja od pierwszego dnia zacznę się uczyć i będziesz je opierdalać za wydanie jakiegokolwiek odgłosu, bo muszę przecież mieć warunki do edukacji.

Młoda: A jak wejdą do kuchni, to będziemy je ignorować.

Ja: Albo śledzić wzrokiem z poker face.

Młoda: A jak któraś się odezwie...

Ja: ...to będziemy się uspakajać nawzajem, aby nie reagować.

Młoda: Będę śpiewać w kiblu "Gdzie ci mężczyźni?"

Ja: Przy otwartych drzwiach, a ja będę w nich siedzieć po turecku i trzymać cię za rękę, bo powiemy, że się boisz zamkniętych pomieszczeń.

I się popłakałyśmy ze śmiechu.

 

3. Powrotach.

Młoda: Mam wolne piątki, to będziemy jeździć częściej do domu.

Ja: Nie wiem, czy ja nie będę miała prawa pracy w piątek. Ale wezmę IOSa, to wtedy mogę mieć 50% nieobecności. Jak mi dadzą...

Młoda: Dadzą. Jak wpadnę z karabinem, to ci wszystko dadzą. 

 

20:08, pesymistyczne , Telefonicznie
Link Komentarze (17) »
środa, 21 września 2011
Niezwykłe przygody Młodej, cz. 4

A jednak Trylogia dla Młodej to za mało. :-)

 

Dyskoteka trochę wiejska. Młoda stoi z kolegami, podchodzi do niej jakiś chłopak, próbuje ją poderwać, ona go w jakże delikatnych słowch spławia.
Odszedł więc ze dwa metry, wziął krzesło stojące przy stoliku i w nią rzucił, rozwalając łuk brwiowy. Młoda się przewróciła i...zaczęła śmiać.

Ochrona chłopaka od razu zgarnęła, położyła z rękami na placach przy wejściu, a Młoda nadal się głośno śmiała, siedząc na podłodze z krwawiącą twarzą.

Po chwili wstała, podeszła do leżącego i otworzyła drzwi, trafiąjąc go prosto w twarz i wyszczeriając róg drzwi na nim.

 

Opowiada mi o tym. Śmiejemy się radośnie.

Ja: Jakbym tam była z tobą, to bym na policję zadzwoniła, a nie łamała na nim drzwi.

Młoda: Ty to byś się rozpłakała, a później wyjęła z torebki kodeks karny i przeczytała mu odpowiedni artykuł.

 

Ja: Będziesz teraz pod kolor oka dobierać bluzki.

Śmiejemy się. 

Młoda: Tylko nas to może śmieszyć. 

 

Młoda na koniec rozmowy: Tylko nie zapomnij o tym napisać na blogu! 

 

(A Pod Kameleonem otworzymy restaurację). 

16:11, pesymistyczne , Telefonicznie
Link Komentarze (10) »
wtorek, 20 września 2011
No bez przesady!

Rozmawiam z Arczim o tym, że najprawdopodobniej stracił wzrok, gdyż nie docenia mojego zewnętrznego piękna. ;-)

Arczi: I piszę do Ciebie na breilowskiej klawiaturze.

Ja: To Ty nie masz od tego murzyna?

Arczi: Po co mi murzyn, jak mam Ciebie?

Ja: Ja mogę za dziwkę robić, ale sprzątać to nie będę.

Arczi: Wezmę za kłaki, z mopa przywalę i będziesz śmiagać z miotłą i odkurzaczem jak marzenie.

Ja: Ty w ogóle mnie nie szanujesz.

Arczi: Aż za bardzo szanuję i są tego skutki.

Ja: Masz rację. Tak mnie szanujesz, że dziewicą do ślubu zostanę.

Arczi: To zostaniesz.

 

To się wpakowałam. 

 

Jeśli chcecie poznać kulisy naszego romansu, możecie poczytać komentarze u Ml'ki. (Kto nie zna bloga Ml'ki ten śmierdzi). 
(Klikamy w reklamy, klikamy, Louboutiny same się nie kupią). :-)

15:58, pesymistyczne , Telefonicznie
Link Komentarze (19) »
 
1 , 2 , 3 , 4
statystyka