WPiA: Wydział Prawa i Absurdu
piątek, 06 kwietnia 2012
U babci

Dzwoni spanikowana babcia do taty i mówi, że koniecznie musi przyjechać. Spodziewałam się wszystkiego. Od napadu po śmierć paprotki, a okazało się, że babcia coś przestawiła sobie w telewizorze (tak to jest, jak 76-latka kupuje sobie plazmę) i na programie nr 8 ma stację erotyczną.

Babcia: Kto to ogląda te...te...stosunki?!

Dzielnie próbuję się nie śmiać, gdy tato ze stoickim spokojem coś w telewizorze programuje, a babcia odwraca wzrok od prawie nagiej dziewczyny na ekranie.

Babcia pod nosem: Jak tak można, grzech sam na tym świecie.

 

Gdy ład i porządek wrócił do telewiozora, pijemy kompocik.

Babcia: Kupiłam świetne tabletki, bardzo mi pomagają, posłuchaj, ja ci ulotkę przeczytam. (Szukanie tabletek...).

Ja: Nie trzeba, babciu.

Babcia: Trzeba, trzeba, ja już ci czytam. (Znalezienie tabletek).

Ja: A na co ten lek, tak w ogóle?

Babcia: Na niestrawności i zaparcia.

(15 minut później ulotka się skończyła).

 

A tak poza tym, to zrozum, gdzie jest TEN sklep, do którego mogłabym pójść coś tam kupić, jak babcia tłumaczy mi, że znajduje się obok kantoru, jak też nazywa bankomat... :-)

czwartek, 05 kwietnia 2012
Samochodowo

Młoda zafascynowana tym, że nie wiem, jakim samochodem jeździ mój tato.

Młoda: I jak ty poznajesz, że to jedzie twój tato?

Ja: Po tacie za kierownicą.

Młodej pełna ekspresji mina "no oczywiście, przecież to logiczne!". 

 

Przy akademiku.

Ja: Gdzie zaparkowałaś?

Młoda: No gdzie zaparkowałam?

Oglądam podejrzliwie srebrne samochody.

Ja pokazując samochód: O, znalazłam!

Młoda się walnęła w czoło.

Ja: Czyli ten drugi.

Młoda: NO BRAWO! Ty nie rozpoznajesz Filipa?!

Ja: Rozpoznaję, jak widzę go od tyłu.

Młoda: ?

Ja: Po naklejce konia.

 

Od jakiegoś czasu już nie jestem kotem. Teraz jestem lwem. Natomiast Młoda została Kasztanką Piłsudskiego, bo zapragnęłam wrócić do czasów dzieciństwa i pojeździć na jej plecach, jak kiedyś jeździłam na plecach taty (tzn. jak miałam kilka lat i ważyłam z 15kg). 

Jedziemy samochodem.

Młoda: ON PALI 12 LITRÓW! Tir tyle pali!

Ja: Ja dorosłam, zostałam lwem, Filip dorósł, został tirem.

Młoda zdenerwowana: A ja jestem Kasztanką!

środa, 04 kwietnia 2012
Dzień dobry

Stary Rynek w Lublinie, wchodzimy z Chincykiem do restauracji. Niedaleko od nas przechodzi prezydent miasta.

Chincyk: Idzie prezydent. Mówimy dzień dobry?

Ja: On nam pierwszy powinien.

Prezydent z uśmiechem: Dzień dobry. 

 

Notka w ramach życzenia Młodej: "A może napisz w końcu coś, co skompromituje ciebie?" oraz wyznania z serii  "jak mi było wstyd za ten głupi komentarz".

Cześć Wam, pamiętacie jeszcze o mnie? 

środa, 21 marca 2012
Dzień Wagarowicza

Pani magister od prawa pracy zrozumiała, że z okazji Dnia Wagarowicza zajęć być nie powinno. 

Z Chincykiem, J. i kolegą M. poszliśmy do baru na herbatę. I zaczęliśmy (Chincyk nie) grać w pokera na kasę, a dokładnie to o całe 3zł. I kto wygrał cała pulę? :-) 

M: Kup sobie coś ładnego.

J: Tylko nie przepierdol wszystkiego od razu!

Ja: Zapomniałam portfela, a miałam kupić ryż na obiad, więc akurat.

 

Chincyk założyła sobie fejsika.

Ch. do J.: Nie przyjąłeś mojego zaproszenia na fejsiku! Jest mi przykro.

J: Nie mogę być taki łatwy!

 

Po jakimś czasie zaakceptował jej zaproszenie.

Chincyk: No, to teraz mogę cię wyrzucić ze znajomych.

niedziela, 18 marca 2012
Kasia

Młoda w klubie. Dzwoni do niej koleżanka. Dajmy jej na blogu Kasia. 
Kasia była pod wpływem.

Kasia: Yyyyeemmmememmm...

Młoda: Kasiu?

Kasia: Yyyeeemmnmmoyyy...

Młoda: Kasiu? Nie rozumiem cię.

Kasia: Yyyymmmememe...

Młoda: Jestem w Pauzie, nie słyszę cię!

Kasia: Sssssssuuuuuuuuper!

Młoda: -.-

Kasia: To ja zaraz będę!

 

Ja: I co, przyszła?

Młoda: Nie wiem, nie widziałam, aby ktoś na czworaka chodził. 

 

13:34, pesymistyczne , Telefonicznie
Link Komentarze (2) »
statystyka