WPiA: Wydział Prawa i Absurdu
poniedziałek, 28 maja 2012
Zagadka

Po pierwsze: nie lubię Was, bo mi nie komentujecie. :-)

Po drugie: noteczka.

 

Co robi babcia Bogusia, jak znajduje 1200zł w sklepie?

Dokłada 800zł i zanosi na tacę do Kościoła.

A jaka zadowolona, że ksiądz ją na Sumie w niedzielę wyczytał. Jaka zadowolona... :-) 

wtorek, 10 kwietnia 2012
Domowo

Pod prysznicem odkryłam, że zamontowana 3, a może nawet 4 lata temu "słuchawka" (jak toto, z którego leje się woda, się nazywa?) ma fajne opcje, dzięki którym woda leci mocniej/słabiej, środkiem ciurkiem, albo tradycyjnie małymi ciurkami (techniczne opisy to moja specjalność, jak widać).

Chwalę się swoim odkryciem tacie.

Tato: poker face.  

Po chwili.

Tato: Ale wiesz, że mamy ciepłą wodę, prawda? 

 

Tato pojechał kupić chleb, a wrócił z nowym telewizorem. Włącza. Pół godziny później dalej włącza. Ja beztrosko macham nózią, obserwującjego coraz większe zirytowanie. 

Ja: Przytrzymaj dłużej, a nie sobie tak pstrykasz.

Włączył.  

Tato zbulwersowany moją radością: Żmija, nie córka. 

 

Ciocia z wujkiem na herbatce. Ciotka mówi, ze jej mikser odszedł do aniołków.

C: Ale miał prawo, z dziesięć lat temu go kupiłam. 

Wujek: Ja mam ponad pięćdziesiąt, a nadal działam.

 

W sklepie, a dokładnie w przebieralni. Przymierzam sukienkę, jednocześnie rozmawiając przez słuchawki z Młodą. Coś tam mruczę, mamroczę i co chwila ją odkładam z niecierpliwością domagając się, aby poczekała (chciałam się rozłączyć, ale mi nie pozwoliła).

Wychodzę zasapana, a przed przebieralnią stoi koleżanka z LO.

Ona wyraźnie zawiedziona: Poznałam cię po głosie i myślałam, że w tej przymierzalni z facetem siedzisz, że tam mruczysz i powtarzasz ciągle, żeby poczekał...

 

Następuje pokazanie sukienki tacie i mamie.

Tato: Ty dlatego zostajesz jeszcze w domu, bo wydałaś już na ciuchy wszystkie pieniądze, prawda?

Ja: Tato! Zostaję, bo mi tutaj cudownie.

Mama: I dają jeść za darmo. 

piątek, 06 kwietnia 2012
U babci

Dzwoni spanikowana babcia do taty i mówi, że koniecznie musi przyjechać. Spodziewałam się wszystkiego. Od napadu po śmierć paprotki, a okazało się, że babcia coś przestawiła sobie w telewizorze (tak to jest, jak 76-latka kupuje sobie plazmę) i na programie nr 8 ma stację erotyczną.

Babcia: Kto to ogląda te...te...stosunki?!

Dzielnie próbuję się nie śmiać, gdy tato ze stoickim spokojem coś w telewizorze programuje, a babcia odwraca wzrok od prawie nagiej dziewczyny na ekranie.

Babcia pod nosem: Jak tak można, grzech sam na tym świecie.

 

Gdy ład i porządek wrócił do telewiozora, pijemy kompocik.

Babcia: Kupiłam świetne tabletki, bardzo mi pomagają, posłuchaj, ja ci ulotkę przeczytam. (Szukanie tabletek...).

Ja: Nie trzeba, babciu.

Babcia: Trzeba, trzeba, ja już ci czytam. (Znalezienie tabletek).

Ja: A na co ten lek, tak w ogóle?

Babcia: Na niestrawności i zaparcia.

(15 minut później ulotka się skończyła).

 

A tak poza tym, to zrozum, gdzie jest TEN sklep, do którego mogłabym pójść coś tam kupić, jak babcia tłumaczy mi, że znajduje się obok kantoru, jak też nazywa bankomat... :-)

poniedziałek, 23 stycznia 2012
Zostanę spawaczem

Rozmawiam z tatą o moich planach na życie (że doktorat, że aplikacja, że tato_daj_spokój_jaki_mąż_i_jakie_dzieci).

Ja: Albo zostanę spawaczem. Zatrudnisz mnie i dasz wysokie pobory?

Tato: Skoro płacę ci za to, że nic nie robisz, to tym bardziej będę, jak zostaniesz spawaczem. 

Ja: Jak to nie robię nic? Studiuję przecież.

Tato: Dobrze, że nie powiedziałaś, że się uczysz.

 

Przyszli nas zaprosić na wesele. Jest dramat, bo dziewczyna ma ze dwa lata mniej ode mnie. 

Ona: A ty kiedy?

Ja: Co ja kiedy?

Ona śmiejąc się: Kiedy wyjdziesz za mąż?

Ja: Jak znajdzie się bogaty kandydat do ręki księżniczki. (Po chwili do taty). Albo, jak zajdę w ciążę...

(...)

Mama plus ciasto, herbata, kawa i wino (nikt poza mną nie wykazał ochoty na radosne ubzdryngolenie jedną lampką), wypytywała o wszystkie ślubne bzdety, tato próbował mi przekazać telepatycznie, abym się zamknęła, bo moja mina wskazywała nieodpartą chęć psot, gdyż okazało się, że: oni oboje się uczą, utrzymują ich rodzice, u jego mieszkają i będą, ale ślub biorą, bo się kochają!

Ja zerkając na tatę, który dawał mi znaki dymne: ...dlatego ja czekam na bogatego męża, ale skoro to miłość jest najważniejsza.

 

Niedziela, godzina 23, kuchnia.

Tato: Co ty tu robisz?

Ja: Kanapkę z Alemette i ogórkiem.

Tato: A to?

Ja: A to druga kanapka z Alemette i ogórkiem.

Tato: Twoje szanse na bogatego męża właśnie drastycznie maleją. 

czwartek, 22 grudnia 2011
Babcia mistrz

Zaczęło się od wizyty na rynku zieleniaku, na którym kupowałam z tatą owoce. U pana i pani, u których zazwyczaj robimy zakupy nie było szczypioru... Poszłam obok i oto spotkałam miłość swojego życia w postaci sprzedającego. 
Nad tym szczypiorem doszłam do wniosku, że jeśli mieć dzieci, to z kimś, kto jest tak przystojny, bo jako że będą głupie po mnie, to niech chociaż po ojcu ładne będą.

Piszę do Chincyka: On sobie tylko dorabia, a tak to studiuje prawo lub medycyne, prawda?

Chincyk stwierdziła, że on studiuje nawet te dwa kierunki jednocześnie. To się nazywa prawdziwa przyjaciółka! 

 

Ja do taty: A nie trzeba nam więcej szczypioru?

Dziwna mina taty.

Ja: Ładny chłopak...

Tato się szczerzy.

Ja: Tylko musiałbyś go zatrudnić, aby zapewnił mi godne życie...

Tato: I w ten sposób zostałabyś na moim utrzymaniu do końca życia.

 

Później poszliśmy do babci. I to był błąd, gdyż Bogusia była świeżo po słuchaniu o emeryturach w Radio Maryja i jako pierwszy finansista Rzeczypospolitej zaczęła obliczać przyszłą (niską, bo zajebaną przez PO) emeryturę taty. 

Babcia po spojrzeniu na swoje obliczenia: Okradli cię.

Ja piszę SMSy do Chincyka, tato pije kompocik.

Babcia: TUSK CIĘ OKRADŁ.

Nie wytrzymałam i się roześmiałam, tato mnie kopnął pod stołem, babcia natomiast... Wyjęła list z banku i zaczęła go czytać na głos. Coś tam o zmianie regulaminu nt. funduszów inwestycyjnych.

Ja ziewam, tato ziewa.

Babcia: I ja poszłam i zabrałam wszystkie pieniądze z konta!

Myślę se: Tusk pewnie ma wtyki i w banku.

I babcia wstaje, podchodzi do szafy, otwiera, wyjmuje jakąś reklamówkę, a w reklamówce banknoty, banknociki. Byłam w szoku.

Po dyskusji na temat motywacji babci i przekonaniu jej, że jednak oszczędności życia to lepiej w banku, a nie w mieszkaniu, a w ogóle to te zmiany w regulaminie nie dość, że są korzystne, to jeszcze jej nie dotyczą...

Tato: Ale że sama poszłaś po te pieniądze...

Babcia: Jakbyś poszedł ze mną, to to by było podejrzane!

 

Ja: Babciu, ale ja jestem pod wrażeniem, że masz tyle oszczędności.

Babcia: To na twoje wesele.

Ja: ...

 

Ja: Babciu, a nie trzeba ci kupić szczypioru?

Tato parsknął.

Babcia: Na zakupach byliście? 

Ja: Tak, owoce kupowaliśmy.

Babcia do taty: A masz jeszcze pieniądze, moze ja ci dam sto złotych?

Mina taty... :))) 

 

Babcia przy wyjściu daje mi nalewkę: Trzymaj na sylwestra.

Ja: Babciu, ale my się przed sylwestrem jeszcze zobaczymy...

Babcia: To dam ci drugą, bo to niewypada, aby panienka niosła dwie butelki. 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9
statystyka